Podczas gali, na której Badou Jack walczył z Lucianem Bute, dziennikarz Showtime rozmawiał w przerwie z Mayweatherem. W trakcie wywiadu Floyd zdradził, że… już prowadził negocjacje o powrocie z Showtime i CBS. - Padały szalone liczby, dziewięciocyfrowe i w górę. Na razie się nie śpieszę, jestem szczęśliwy po drugiej stronie, pomagając innym zawodników zdobywać mistrzostwo świata, budując moją firmę Mayweather Promotion - mówił Floyd i dodał, że oprócz kasy impulsem do powrotu jest dla niego chęć odniesienia 50. zwycięstwa i pobicia rekordu Rocky'ego Marciano (49-0).

„Dziewięciocyfrowa” zapłata (czyli minimum 100 milionów dolarów)? Z tym nie powinno być najmniejszego problemu, skoro za walkę z Mannym Pacquiao 2 maja ubiegłego roku w MGM Grand Garden Mayweather zarobił 220 milionów zielonych. Problemem może być rywal. W naturalny sposób jako pierwsza nasuwa się kandydatura Genadija Gołowkina. Jego walka z Mayweatherem byłaby kolejną „Walką Stulecia”. Ale Floyd (na razie) utrącił tę kandydaturę. - GGG powinien przejść do super średniej i walczyć z Andre Wardem. To dobre zestawienie. Jak ja miałbym z nim walczyć w średniej skoro mam kłopot z osiągnięciem junior średniej” - argumentował.

Inne kandydatury? Danny Garcia? - Niepokonany czempion dwóch wag, ekscytujący zawodnik, nie można wykluczyć – odpowiedział Mayweather. Rozmawiano również o zwycięzcy starcia Keith Thurman – Shawn Porter (25 czerwca).

Nie mam cienia wątpliwości, że Mayweather wróci. I to nie raz. Będzie wracał aż w końcu ktoś spuści mu łomot.

 

W załączonym materiale wideo skrót ostatniej walki Floyda Mayweathera Jr.