Finał w ogniu rac. Legia obroniła Puchar Polski

Piłka nożna

W rozegranym na Stadionie Narodowym w Warszawie finale Pucharu Polski piłkarze Legii Warszawa pokonali Lecha Poznań 1:0 i po raz osiemnasty sięgnęli po to trofeum. Piłkarskie święto zostało zaburzone przez kibiców, rzucających race na murawę.

Pierwsza połowa rozpoczęła się od odpalenia rac na trybunach zajmowanych przez kibiców Legii, a w drugiej części gry bawiący się pirotechniką kibice Lecha zakłócili przebieg spotkania. Niestety, na boisku fajerwerków zabrakło.

Pierwszą groźną sytuację stworzyli poznaniacy. W 5. minucie Gergo Lovrencsics dośrodkował z rzutu wolnego,  Arkadiusz Malarz wypiąstkował piłkę, którą przejął Szymon Pawłowski, pomocnik Lecha uderzył zza linii pola karnego, ale piłka zatrzymała się na słupku bramki rywali. Legioniści odpowiedzieli strzałem z dystansu Nemanji Nikolića, ale to efektowne uderzenie świetnie obronił Jasmin Burić. W 15. minucie poznaniacy mieli dwie kolejne sytuacje: najpierw strzał Gergo Lovrencsicsa zablokował Michał Pazdan, a kilkadziesiąt sekund później, po rzucie rożnym, z kilku metrów uderzał Marcin Kamiński, ale nie trafił w bramkę.

Po pierwszym kwadransie gra się uspokoiła, oglądaliśmy dużo walki, ale pod bramkami obu ekip działo się niewiele. Kolejną groźną sytuację stworzyli piłkarze ze stolicy dopiero na dwie minuty przed końcem pierwszej połowy. Po rzucie wolnym pogubili się obrońcy Lecha, a niepilnowany Aleksandar Prijović uderzał z siedmiu metrów, ale piłka po jego strzale minęła słupek bramki rywali.

Początek drugiej połowy przebiegał pod znakiem walki obu ekip, ale żaden z rywali nie był w stanie stworzyć klarownych sytuacji do zdobycia bramki. Kluczowy moment spotkania nastąpił w 69. minucie meczu. Po rzucie rożnym dla Legii, w polu karnym poznaniaków do piłki odbitej od Karola Linetty dopadł Aleksandar Prijović i z kilku metrów, po efektownym wyskoku, wpakował ją do bramki rywali. Niestety, był to właściwie koniec emocji sportowych w tym meczu.

 

W 73. minucie rozpoczęły się emocje pozasportowe, nastąpiła sytuacja, która nie powinna mieć miejsca. Race odpalono tym razem w sektorze zajmowanym przez kibiców Lecha, a część z nich poleciała w pole karne warszawskiej Legii. Szymon Marciniak przerwał spotkanie na osiem minut, mecz wznowiono, ale przerwa fatalnie wpłynęła na przebieg widowiska. Na dodatek kibice kontynuowali swe harce z racami: powiało grozą, gdy jedną z nich został trafiony w nogę bramkarz Legii Arkadiusz Malarz. Arbiter doliczył blisko kwadrans do podstawowego czasu gry, ale wynik nie uległ już zmianie.

 

Finał miał uroczystą oprawę. Na trybunach, wśród prawie 50. tysięcy widzów, obecni byli m.in. prezydent RP Andrzej Duda i premier Beata Szydło, a przed pierwszym gwizdkiem sędziego odegrano hymn narodowy. 

 

Legia w roku jubileuszu 100-lecia klubu może zdobyć podwójną koronę, gdyż jest aktualnym liderem ekstraklasy. Drużyna ze stolicy jest najbardziej utytułowaną ekipą w historii Pucharu Polski, triumfowała w tych rozgrywkach po raz osiemnasty. Kolejne miejsca w tym zestawieniu zajmują Górnik Zabrze, który sięgnął po Puchar Polski sześciokrotnie oraz Lech, który trofeum wywalczył pięć razy.

 

 

Lech Poznań - Legia Warszawa 0:1 (0:0)

 

Bramka: Aleksandar Prijovic (69).

 

Żółte kartki: Szymon Pawłowski, Łukasz Trałka (Lech) - Michał Pazdan, Guilherme, Artur Jędrzejczyk (Legia).

 

Sędzia: Szymon Marciniak (Płock). Widzów: 48 563.

RH, RM, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze