"To był dobry dzień. Kenni poprosił o swoje buty oraz taksówkę do domu. Wcześniej zjadł też czekoladę oraz napił się Pepsi. Pierwszy dni po przebudzeniu nie były najlepsze, ale teraz jest już coraz lepiej. Kenni nas rozpoznaje, a jego funkcje fizyczne i motoryczne są w coraz lepszym stanie. Przed Kennim ciężka rehabilitacja, która dotyczy wszystkich osób, które przebywały w śpiączce. Najważniejsze, że jest on do tego przygotowany" - napisała na Facebooku mama żużlowca Vivi.

 

Larsen miał wypadek 21 kwietnia. Jak relacjonowała jego mama, żużlowiec i jego mechanik strzelali z broni w ogrodzie. W pewnym momencie ten drugi postrzelił Larsena w głowę. Żużlowiec trafił do szpitala, gdzie został wprowadzony w stan śpiączki farmakologicznej.