Łukasz Majchrzyk: W trzecim meczu przeciwko Polskiemu Cukrowi Toruń byłeś niesamowity.

 

Jerel Blassingame: Dzięki...

 

Powiedz prawdę, czy napędzały cię emocje związane z rywalizacją przeciwko Danny'emu Gibsonowi? Masz żal, że to on został wybrany najlepszym rozgrywającym Tauron Basket Ligi i mówisz o tym otwarcie.

 

Tak. Coś takiego zawsze mnie napędza, ale tak musi być, kiedy grasz przeciwko najlepszemu rozgrywającemu w lidze. (Gibson przechodzi obok, słyszy to i mówi: "To twoje słowa". Przybijają z Blassingame'em piątkę - przyp. Ł. M.). Kocham to, kocham takie starcia, zwłaszcza przed takimi kibicami, których mamy w hali Gryfia. Oni żyją na trybunach, krzyczą, przeżywają to. To jest koszykówka.

 

Im wyższa temperatura, im głośniejszy doping, tym lepszy jest Blassingame?

 

Dokładnie tak. Nawet teraz, kiedy jestem dużo bardziej doświadczonym zawodnikiem niż napoczątku kariery, to jest dla mnie ważne. Daję z siebie wszystko, nie zostawiam nic "na później".

 

Mecze między Energą Czarnymi a Polskim Cukrem to jest dla ciebie osobista walka z Dannym Gibsonem?

 

Nie, nie patrzmy tak na to. Może w zeszłym sezonie, kiedy Danny grał w Rosie Radom, a tamta drużyna to byli tacy "bad boys" ligi, starliśmy się mocniej. Był taki moment w jednym z meczów, kiedy sfaulowałem zawodnika Rosy, że Gibson skoczył do mnie i trochę sobie pogadaliśmy. Teraz podchodzę do tego bardziej na luzie. Znamy się tylko z boiska, więc koncentruję się na koszykówce. W mojej głowie kłębią się takie myśli: jesteś najlepszym rozgrywającym w lidze, to ja ci udowodnię, że tak nie jest. Na tym polega koszykówka.

 

Wasze "rozmowy" na boisku, nieustanny thrash talking to jest element tej gry, a nie jakiejś niechęci?

 

W Gibsonie najlepsze jest to, że kiedy ja gadam, to on mi odpowiada. To jest konwencja, fragment koszykówki. My się potrafimy uśmiechać, kiedy to gadamy. Wiesz, grałem w koszykówkę w młodości na Brooklynie i tam trzeba było tak robić. W trakcie meczu nieustannie gadałeś "nie dasz rady", "nie masz szans", "zaraz ci pokażę" i tego typu rzeczy.

 

Chciałbym wam obu przyczepić mikrofony w trakcie meczu. Pewnie mecze trzeba by pokazywać wtedy po 23?

 

Wtedy trochę byśmy się gryźli w języki (śmiech). To są gierki psychologiczne. Danny jest świetnym strzelcem, więc staram się wytrącić go z równowagi, zabrać mu pewność siebie. Sączę mu do ucha nieustannie, że nie trafi. Powiem jedno: Danny jest świetnym graczem, zasługuje na wyróżnienia, to jest gwiazda tej ligi, ale jeśli zagrałby lepiej w kilku meczach wcześniej, to zajęliby drugie miejsce przed play off. Teraz odeślemy ich do domu. Najlepszy rozgrywający ligi pojedzie do domu. A my będziemy grali o medale.

 

Trener jednej z czołowych drużyn TBL powiedział mi: spójrz na Energę Czarnych, to jest niesamowicie silna drużyna.

 

To prawda. Jesteśmy bardzo silną drużyną, potrafiliśmy wygrywać z czołówką. Jesteśmy niebezpieczni, kiedy jesteśmy w formie. Pamiętajmy, że u nas w zespole jest kilku bardzo młodych chłopaków, którzy o medale jeszcze nie grali. Cheikh Mbodj we Włoszech był w drużynie, bijącej się o medale, ale grał bardzo mało. Justin niedawno wyszedł z uczelni. Może być świetni.

 

Jaki jest pułap możliwości Energi Czarnych?

 

Możemy walczyć o medale. Chcę medalu, jeśli będę na podium, to osiągnę sukces. Nie chodzi mi o pieniądze. Więcej nawet, jesteśmy w stanie zdobyć medal.

 

Jak w "Ojcu Chrzestnym" to jest coś osobistego czy tylko biznes? Masz żal, że nie zostałeś wybrany do najlepszej piątki ligi?

 

Moim zadaniem jest bycie jak najlepszym rozgrywającym, żeby moja drużyna była dzięki temu na szczycie. Jeśli ja gram dobrze, to oni grają dobrze. I to mi daje szczęście.

 

Transmisja meczu Energa Czarni Słupsk – Polski Cukier Toruń w Polacie Sport News. Początek o 19.50.