To będzie trzeci pojedynek tych drużyn w sezonie. W Gliwicach Piast wygrał 2:1, w Warszawie był remis 1:1.

 

"Mamy plan, trzeba go tylko zrealizować na boisku. Mam nadzieję, że wyjdziemy na murawę bez nerwów, po to, by pograć w piłkę" - dodał szkoleniowiec Piasta.

 

Będzie miał do dyspozycji wszystkich zawodników, do składu wraca pomocnik Kamil Vacek, który pauzował za czerwoną kartkę. Latal podkreślił, że niedzielny pojedynek nie rozstrzygnie o tytule.

 

"Mamy tyle samo punktów, ale potem są jeszcze dwa spotkania. Co z tego, że wygralibyśmy w Warszawie, jeśli potem potracimy punkty" - zauważył Czech.

 

Bramkarz Piasta Jakub Szmatuła dodał, że fakt nieobecności w składzie warszawian kontuzjowanego napastnika Aleksandara Prijovica nie osłabi rywala.

 

"On nie zagra, ale są inni świetni zawodnicy i będziemy musieli bardzo uważać. Jedziemy zagrać fajny mecz, powalczyć, tanio skóry nie sprzedamy. Stawka nas nie paraliżuje. To Legia jest na pewno pod większą presją" - stwierdził Szmatuła.

 

Pomocnik gliwiczan Mateusz Mak w piątek przedłużył o trzy lata wygasający w czerwcu kontrakt z klubem.

 

"Jestem zadowolony, że moje argumenty na boisku pokazały, że warto ze mną podpisać nową umowę. Co do meczu, to strachu w nas nie ma. A pełne trybuny tylko dodadzą nam motywacji. Graliśmy już w Warszawie przy niemal komplecie widzów i skończyło się remisem" - powiedział Mak.

 

"Cieszę się, że Mateusz zostaje w Gliwicach. A czy ja zostanę na kolejny sezon - nie wiem" - dodał Latal.

 

Do Warszawy wybiera się ok. 1300 kibiców Piasta, co będzie rekordem w wyjeździe poza teren woj. śląskiego, jeśli chodzi o ten klub.

 

Szkoleniowiec Piasta przypomniał, że zagrał przeciwko obecnemu trenerowi Legii Rosjaninowi Stanisławowi Czerczesowowi w finałach ME 1996 w Anglii. Wtedy grupowy mecz zakończył się remisem 3:3, Czesi wywalczyli w tym turnieju srebrny medal.

 

Początek niedzielnego meczu w Warszawie o godz. 18.00.