Trybuna Sportowca

 

W 2014 roku, już mający za sobą wielką karierę w New York Yankees Derek Jeter wpadł na pomysł założenia strony, która pomijałby zwykły przekaz pomiędzy dziennikarzem i kibicem. Brak zaufania do mediów ze strony wielkich sportowców widoczny był na każdym kroku, ale pomysł Jetera nie od razu wypalił. Strona internetowa, na której nie ma ani jednej reklamy, musi się jakoś utrzymać, więc sponsorzy najpierw wyczekali, zanim uwierzyli w ten pomysł dopiero kilko miesięcy temu. Najpierw 15 milionów dolarów na rozwój strony z funduszu inwestycyjnego New Enterprise Associates, później finansowe zaangażowanie Kobe Bryanta sprawiły, że pomysł zaczał być interesujący.

 

Od początku rozpoczęcia działalności "The Players Tribune", ponad 500 sportowców z 24 dyscyplin zdecydowało się na publikację swoich autorskich artykułów. Niektórzy z nich, jak na przykład quarterback Seattle Seahawks czy skrzydłowy Los Angeles Clippers Blake Griffith przejęli nawet funkcję editorów, pomagając kolegom z przelewaniu swoich myśli na internet. Nad całością - ale nie ingerując w żaden sposob w treść - czuwa doświadczony założyciel ESPN Magazine, były dziennikarz "The New York Times" czy "Newsweka" Gary Hoenig. "Najbardziej zaskakującą sprawą jest jak mało naprawdę wiemy o tym, kim są wielkie gwiazdy sportu. Kibice, dziennikarze bardzo często mają zupełnie mylne wyobrażenie o prawdziwej osobowości ludzi, których podziwiają na ekranach telewizorów. Sportowcy nie mają obecnie zaufania do tradycyjnych mediów. To naprawdę bardzo toksyczna sprawa" - mówi Hoenig.

 

Przykładów na to, że sportowcy czy trenerzy wolą pomijać tradycyjne media jest mnóstwo. Zamiast w "New York Times" czy "Sports Illustrated", tacy legendarni koszykarze jak Steve Nash czy Kobe Bryant postanowili ogłosić swoja rozstanie z zawodowym sportem właśnie za pośrednictwem "The Players Tribine".

 

Podobnie było z wyjaśniającym kontrowersje wokół tego, co dzieje się w Barcelonie Carlosem Puyolem, zdradzającym to, czego nauczył się w Bayernie Monachium Jerome Boatengiem czy najnowszym artykułem trenera Leicester City Claudio Ranieriego. Każdy z nich czuł się bardziej komfortowo przekazując swój punkt widzenia bezpośrednio odbiorcom. Czy to zagraża to "normalnym" stronom sportowym? To dzennikarstwo czy public relations? "Po trochu jedno i drugie. To kolejny sposób dla kibiców dowiedzenia się czegoś więcej o swoich idolach" - komentuje Richard Deutach ze "Sports Illustrated".

 

Kto następny?

 

Sukces "The Players Tribune" nie został niezauważony. W minionym roku (wsparta 15,8 milionami dotacji od Turner Sports oraz Warner Brothers”) ruszyła strona "Uninterrupted" ("Bez przerywania") założona przez gwiazdę National Basketball Associotion, LeBrona Jamesa z Cleveland Cavaliers. Założenie strony, której nazwa nie jest przypadkowa jest proste - kiedy sportowcy mają coś do przekazania fanom, sięgają po telefon czy kamerę i nagrywają swoje wypowiedzi, przesyłając je bezpośrednio na stronę.

 

Ten sam koncept, jak podaje "'SportsBusinessDaily", ma w planach najpotężniejsza liga świata National Football League czy też Roc Nation Sports, założona przez rapera Jaya Z. Pytanie tylko, ile z tych projektów zyska tak duże zaufanie gwiazd sportu, jakie obecnie ma "Players Tribune"?