Pindera: Miało być inaczej

Sporty walki
Pindera: Miało być inaczej
fot. Polsat Sport

Dariusz Sęk wypunktował w Tarnowie Jewgienija Machtiejenkę, ale nie zachwycił. - Sądziłem, że będę znacznie szybszy i wygram wyraźniej, choć wiedziałem, że to trudny rywal, który mocno bije – powiedział po walce Sęk (26-2-1, 8 KO).

Samokrytyka, to cenna rzecz, ale mnie osobiście martwi brak postępów w boksie 29 letniego Polaka. Sęk walcząc po raz pierwszy w zawodowej karierze w swoim rodzinnym mieście miał prawo być nieco zestresowany, ale z drugiej strony, to przecież nie jest junior.  Siedem lat zawodowej kariery i solidny bilans  każą oczekiwać po nim  lepszego boksu. Jeśli Darek chce skutecznie rywalizować  z zawodnikami znacznie wyżej notowanymi od Machtiejenki (6-4, 5 KO) po prostu musi walczyć  lepiej. Nie mam tylko pewności, czy go na to stać. Sęk wprawdzie przy każdej okazji powtarza, że  nie boi się nikogo i może bić się z czołowymi pięściarzami wagi półciężkiej, ale  mam wątpliwości, czy to nie są jedynie puste słowa.

 

Moje odczucie jest takie, że Dariusz Sęk od pewnego czasu stoi w miejscu  i wmawianie ludziom, że stać go na wielkie rzeczy, jest nieuczciwe. Ale to oczywiście nie oznacza, że nie umie boksować. Wciąż ma znaczące argumenty, takie chociażby jak odwrotna pozycja, prawie 190 cm wzrostu i spore doświadczenie. Jeśli dołoży szybkość i kondycję na pełny 12. rundowy dystans, to może sprawić jeszcze kilka miłych niespodzianek. 

 

Mistrzem świata raczej nie będzie, ale na pewno może być znacznie skuteczniejszy niż w pojedynku z Machtiejenką, byłym zawodnikiem MMA, który dopiero uczy się zawodowego boksu. I gołym okiem widać, że robi postępy. Czternaście miesięcy temu w Brodnicy nie miał przecież nic do powiedzenia w starciu z Sękiem. Teraz, w Tarnowie, bił się z nim jak równy z równym.

 

Darek naprawdę wierzył, że będzie inaczej, że da kolejną lekcję boksu Ukraińcowi, więc nie dziwię się, że jest rozczarowany. I myślę, że nie on jeden, choć słowa prawdy słyszę tylko w prywatnych rozmowach.

 

Na tej samej gali trzecie zawodowe zwycięstwo odniósł Paweł Stępień. Chłopak jest młody, jak na wagę półciężką ma znakomite warunki fizyczne, ale jeszcze niewiele umie i robienie z niego na siłę nadziei polskiego boksu jest nieporozumieniem. Być może ma jakiś talent do walki na pięści, ale dopiero czas pokaże, czy ma też talent do pracy, bo bez tego ani rusz. A porównywanie go do Tomasza Adamka mija się z celem. Wiem co mówię, bo opisywałem pierwszy sukces Adamka w mistrzostwach Polski (1995 – wtedy jeszcze w wadze średniej) i pamiętam co wtedy o jego niewątpliwym talencie napisałem. I jak na razie nie widzę żadnego podobieństwa do tego co prezentuje w ringu niewątpliwie sympatyczny i z rozmachem zaczynający zawodową karierę Paweł Stępień.

Janusz Pindera, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze