Facundo Conte od przyszłego sezonu będzie zawodnikiem mistrza Chin - Fudan University Szanghaj. Argentyńczyk z chińskim klubem podpisał umowę tylko na jeden sezon. W wywiadzie dla "Przeglądu Sportowego" Conte tłumaczy jak chronologicznie wyglądał rozwój wydarzeń związanych z jego przejściem do Chin.

- Nie odszedłem z Bełchatowa, bo otrzymałem lepszą finansowo ofertę, a wiem że takie głosy się pojawiały. Wszystkie propozycje otrzymałem już po tym jak podjąłem decyzję o odejściu. Zwłaszcza, że wszyscy wiedzieli że nadal mam ważny kontrakt z PGE Skrą na kolejny rok - mówi argentyński przyjmujący.

- W trakcie poprzedniego sezonu przedłużyliśmy nasze umowy razem z Nico Uriarte i byliśmy w stu procentach przekonani o słuszności tej decyzji. W końcu zdobyliśmy z tym zespołem pierwsze mistrzostwo kraju w karierze i wszystko szło w dobrym kierunku. Jednak od pewnego czasu byłem rozczarowany niektórymi sytuacjami i zdałem sobie sprawę, że chyba mamy rozbieżne cele - tłumaczy Conte.

Argentyńczyk odniósł się także do pytania o atmosferę w zespole z Bełchatowa. - Naprawdę uważam, że atmosfera to kwestia drugorzędna. Nikt nie idzie do drużyny szukać kumpli i zabawy, ale przede wszystkim grać i zwyciężać - twierdzi były siatkarz Skry.

- Każdy jest profesjonalistą i powinien dawać z siebie sto procent, a wiem że wielu moich kolegów w tym sezonie się poświęcało. Grali chorzy, z mniejszymi czy większymi kontuzjami. Nie odpuszczali. Nawet jak atmosfera nie jest najlepsza, to na boisku trzeba dawać z siebie sto procent, a tak się nie zawsze działo więc postanowiłem odejść - mówi.

Cały wywiad na www.przegladsportowy.pl.