Mateusz Borek: Marcin Różalski - Mariusz Pudzianowski. Ta walka na KSW zbliża się już wielkimi krokami. Im bliżej jest tej walki tym bardziej jesteś nakręcony czy może raczej niezadowolony, że doszło do podpisania kontraktu?

Marcin Różalski: Ciężko mówić o zadowoleniu lub niezadowoleniu, bo ja w sporcie siedzę już 30 lat. Zacząłem trenować, gdy miałem 8 lat. Po prostu lubię walczyć i lubię się bić. Do walki z Pudzianem podchodzę cały czas tak samo, bo ten szum medialny i nagonka, jeśli taka istnieje, obchodzi mnie bokiem. Ja w tym nie uczestniczę - ograniczam wizyty w komórkach promocyjnych. Mieszkam w lesie i po prostu mnie to omija.

Podoba mi się, że walka budowana jest od samego początku tylko na sportowych emocjach. Były głosy, żeby zrobić to w kategorii jakiegoś show. Ja jednak powiedziałem, że nie będę robił żadnego cyrku dla gawiedzi, żeby nie dawać radości i satysfakcji tym osobom, które nie mają o tym pojęcia i traktują to w kategorii igrzysk. Oni nie wiedzą ile to kosztuje wyrzeczeń, krwi i potu na treningach...

Co jeszcze powiedział Marcin Różalski? Odpowiedź w załączonym materiale wideo.