Curry zaczął mecz na ławce rezerwowych. Kiedy jednak po sześciu minutach goście przegrywali 2:16, trener Steve Kerr posłał na parkiet swoją największą gwiazdę. 28-letni rozgrywający z powodu problemów zdrowotnych - najpierw ze stawem skokowym, później z kolanem - w tegorocznej fazie play off grał wyjątkowo mało. W starciu z Trail Blazers rozkręcał się jednak z minuty na minutę.

 

Do przerwy miał na koncie 11 punktów, a Warriors przegrywali 57:67. W kolejnej części gry swój dorobek powiększył tylko o dwa punkty, ale jego drużyna zniwelowała w niej stratę. W czwartej kwarcie toczyła się walka kosz za kosz i o wszystkim miała zadecydować dogrywka.

 

W dodatkowych pięciu minutach napędzana Currym ofensywa "Wojowników" po prostu eksplodowała. Goście zdobyli w tym czasie 21 punktów, z czego 17 było dziełem Curry'ego. To więcej niż łączny dorobek Trail Blazers (14). Żaden zawodnik w historii NBA nie zdobył tylu punktów w dogrywce.

 

"Kocham tę grę i uwielbiam rywalizację. Naprawdę bardzo mi tego brakowało. Pomóc drużynie odnieść zwycięstwo w takim stylu, to naprawę świetne uczucie" - powiedział Curry.

 

"To było niezwykłe. Wyglądał świeżo i szybko złapał właściwy rytm. Trafiał z trudnych pozycji, świetnie podawał, a to co zrobił w dogrywce było po prostu niesamowite" - komplementował gwiazdę wieczoru trener Trail Blazers Terry Stotts.

 

Curry na swoim koncie zapisał także dziewięć zbiórek i osiem asyst. Wszechstronnością popisał się Draymond Green - 21 punktów, dziewięć zbiórek, siedem bloków, pięć asyst i cztery przechwyty. Wśród pokonanych natomiast najlepszy był Damian Lillard - 36 punktów i 10 asyst.

 

Emocjonująco było także na Florydzie gdzie Miami Heat po dogrywce pokonało Toronto Raptors 94:87 i wyrównało stan rywalizacji na 2-2. Już po raz trzeci w tej serii do wyłonienia zwycięzcy potrzebna była dogrywka.

 

W drużynie gospodarzy świetnie zagrał Dwyane Wade, który zdobył 30 punktów. To właśnie on na 12,6 s przed końcem regulaminowego czasu doprowadził do remisu.

 

W ekipie Raptors znów poniżej oczekiwań spisał się duet obwodowy Kyle Lowry i DeMar DeRozan. Łącznie zdobyli tylko 19 punktów, trafiając sześć z 28 rzutów z gry.

 

Piąte mecze w obu parach odbędą się w środę w Oakland i Toronto.