I ciekawe, jak im tam pójdzie. Zaksa, która znokautowała w niedawnym finale PlusLigi drużynę Asseco Resovii Rzeszów, zawiesiła poprzeczkę wysoko. Wszystkie trzy mecze wygrała bez straty seta prezentując siatkówkę na najwyższym poziomie.

 

W sobotę, w Hali Azoty, główny pojedynek kończący bokserską galę w tym siatkarskim mieście stoczy Mariusz Wach. Tym razem jego rywalem będzie o rok młodszy od Polaka, 35 letni Marcelo Luis Do Nascimento. Brazylijczyk ma dobre warunki fizyczne (196 cm), 19 wygranych walk (17 KO), ale też 12 porażek. Sześć przed czasem, co wskazuje, że rywal naszego olbrzyma jest już rozbity. Ostatnio znacznie częściej przegrywa niż wygrywa, ale trzeba przyznać, że na liście jego przeciwników jest sporo znanych nazwisk. Tyson Fury, Joseph Parker, Dilian Whyte czy Carlos Takam potraktowali go jednak brutalnie. Z innymi (Eddie Chambers. Dereck Chisora, Johann Duhaupas) wytrzymał pełny dystans.

 

Czy w starciu z Wachem będzie podobnie?

 

„Wiking” wraca na ring po ubiegłorocznej przegranej w Kazaniu z Aleksandrem Powietkinem. To była druga porażka Wacha w karierze, pierwsza przed czasem. Kilka lat wcześniej pokonał go jeszcze Władymir Kliczko w starciu o wszystkie swoje mistrzowskie pasy, ale na punkty.

 

Wach w jednym z ostatnich wywiadów mówi: będę jeszcze mistrzem świata. Brzmi dobrze, ale mało prawdopodobnie. Dziś same gabaryty, to trochę za mało. „Wiking” mierzy wprawdzie 202 cm, ale brakuje mu niestety wielu czysto bokserskich argumentów. Szczęka dalej jest odporna na ciosy, ale jego szybkość nie robi większego wrażenia, podobnie jak dynamika czy siła uderzenia, choć bilans (31 zwycięstw, 17 KO) nie wystawia mu najgorszego świadectwa.

 

Wach pytany w „Puncherze” czego się można po nim spodziewać w najbliższą sobotę odpowiedział wymijająco: poczekajmy do jesieni, na Polsat Boxing Night będę gotów.

 

Pamiętajmy, że jest po operacji stopy, wcześniej ból towarzyszył mu nie tylko w trakcie walk. Teraz, gdy się go pozbył, powinno być lepiej.

 

Ale czas biegnie szybko i trudno sobie wyobrazić, by Wach był w stanie wygrywać z najlepszymi, takimi jak Tyson Fury, Anthony Joshua czy Deontay Wilder. Gołym okiem widać, że są poza jego zasięgiem. Ta lista z pewnością jest dłuższa, lecz nie w tym rzecz. Jeśli „Wiking” faktycznie marzy jeszcze o wielkich walkach, to nie zamierzam mu ich zabierać, musi tylko w ringu udowodnić, że jest sens na nie czekać.

 

W starciu z Marcelo Lisem Do Nascimento będzie zdecydowanym faworytem. Brazylijczyk jest w obronie dziurawy jak ementaler, więc wystarczy kilka solidnych prawych i będzie po wszystkim. I takiego właśnie przebiegu wydarzeń na gali w Kędzierzynie Koźlu możemy oczekiwać.