Curry'emu wystarcza 15 sekund

Koszykówka
Curry'emu wystarcza 15 sekund
fot. PAP
Stephen Curry tym razem zdobył 29 punktów

Koszykarze Golden State Warriors awansowali do finału Konferencji Zachodniej ligi NBA. W środę obrońcy tytułu pokonali we własnej hali Portland Trail Blazers 125:121 i w rywalizacji do czterech zwycięstw triumfowali 4-1.

Warriors w tej serii łatwe zwycięstwo odnieśli tylko w pierwszym meczu. W kolejnych grało im się już znacznie trudniej. To Trail Blazers prowadzili w nich do przerwy, ale wygrać udało im się tylko jedno z nich.

 

W środę na początku trzeciej kwarty goście wygrywali ośmioma punktami. Jak w transie zaczął jednak grać Klay Thompson. Strzelec Warriors w nieco ponad sześć minut zdobył 16 punktów. Mecz ostatecznie zakończył z dorobkiem 33 punktów.

 

W ostatniej części gry walka toczyła się kosz za kosz, a na minutę przed końcem "Wojownicy" wygrywali tylko 118:116. Ich zwycięstwo przypieczętował Stephen Curry. Najbardziej wartościowy zawodnik (MVP) sezonu w 15 sekund uzyskał siedem punktów, a łącznie 29. - Klay trafiał dziś z niesamowitą skutecznością, a później Stephen dokończył dzieła. Ogólnie to nie był najlepszy mecz w naszym wydaniu, ale najważniejszy jest awans - powiedział trener Warriors Steve Kerr.

 

- Możemy być z siebie dumni, zmusiliśmy ich do naprawdę dużego wysiłku. Niewiele brakowało, a ta seria mogłaby trwać siedem spotkań - podkreślił Damian Lillard. Rozgrywający Trail Blazers zdobył 28 punktów. 27 dołożył C.J. McCollum.

 

Kolejnym rywalem Warriors będzie lepszy w parze San Antonio Spurs - Oklahoma City Thunder. Obecnie Thunder prowadzą 3-2, a najbliższy mecz odbędzie się w czwartek w Oklahoma City.

 

W drugim środowym meczu koszykarze Toronto Raptors pokonali we własnej hali Miami Heat 99:91 i w półfinale Konferencji Wschodniej objęli prowadzenie 3-2. Gospodarze zaczęli mecz od mocnego uderzenia. Po pierwszej kwarcie wygrywali różnicą 10 punktów. Do przerwy przewagę jeszcze podwoili, ale i tak do końca musieli walczyć o zwycięstwo. Ambitnie grający Heat zmniejszyli stratę do zaledwie trzech "oczek", jednak losów meczu nie zdołali odwrócić. - Następnym razem nie możemy rozluźnić się zbyt wcześnie. To nasza największa bolączka - przyznał trener Raptors Dwane Casey.

 

Kanadyjską drużynę do zwycięstwa poprowadzili DeMar DeRozan oraz Kyle Lowry. Pierwszy zdobył 34 punkty, a drugi dołożył 25 i trafił ważne rzuty w ostatniej minucie. Wśród pokonanych najlepszy był Dwyane Wade - 20 punktów. Szósty mecz odbędzie się w piątek na Florydzie. Na zwycięzcę w tej parze czeka już Cleveland Cavaliers

MARLE, PAP

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze