Choć to tylko trening medialny, to Polak miał już okazję, by przyjrzeć się najbliższemu rywalo. Jak na razie może mówić o nim tylko w superlatywach, bo Brazylijczyk i słowami, i czynami pokazuje, że nie przyleciał tylko po wypłatę. Z dwudziestu dwóch wygranych pojedynków aż dziewiętnaście razy triumfował przed czasem.

Obserwowałem go z boku. Widzę, że bardzo sprytnie i umiejętnie porusza się na nogach. Wiadomo, nie pokazał jeszcze wszystkiego, ale widać, że jest dobrze przygotowany. Mam przynajmniej taką nadzieję, bo chcę dać dobry pojedynek!

Ostatnią walkę Wach stoczył w listopadzie 2015 roku, kiedy to przegrał w Rosji z Aleksandrem Powietkinem. "Wiking" nie boksował źle, ale to po prostu rywal był poza jego zasięgiem. Jak jednak przyznaje stać go jeszcze na dobre pojedynki.

- To nie jest jeszcze forma życia, bo miałem chwilę przerwy po kontuzji, ale wszystko wraca na dobry tor i zobaczycie mnie w świetnej formie. Nigdy nie chcę wygrać przed czasem. Zawsze nastawiam się na ciężkie dwanaście rund. Jeśli wyjdzie mi fajny cios i przeciwnik się zachwieję, to wykorzystam to.

Gala w Kędzierzynie-Koźlu już w najbliższą sobotę. Transmisja od 20.00 w Polsacie Sport.