Real Madryt ciągle ma szanse na mistrzostwo Hiszpanii i Ligę Mistrzów, więc kibice z pewnością mieli mnóstwo tematów do dyskusji. Nie wiedzieli jednak, że dla większości będzie to ostatnia rozmowa w życiu. Kiedy się ściemniło, do miejsca ich pobytu wkroczyło - jak podaje większość źródeł - trzech zamaskowanych mężczyzn. Rzucili wszystkim krótkie spojrzenie i zaczęli masakrę przy pomocy karabinów AK-47. Czternastu fanów "Królewskich" zmarło na miejscu, a około trzydziestu zostało rannych.

Oni nie lubią piłki nożnej - uważają to za coś anty-muzułmańskiego. Przez to dochodzi do takich zbrodni. Wszyscy jesteśmy zdruzgotani z powodu tego, co się wydarzyło - powiedział Ziad Subhan, członek grupy kibiców.

Nie wiadomo jeszcze, co stało się z przestępcami. Niepotwierdzone dane mówią o tym, że jeden z nich zaraz po strzelaninie, wysadził się w powietrze, drugi - został złapany przez policję, a trzeci - nie zdołał uciec przed zgromadzonymi mieszkańcami, którzy mieli... zakopać go żywcem. Tak przynajmniej twierdzi "Independent". Brzmi strasznie...

Real Madryt przy pomocy swojej oficjalnej strony bardzo szybko wystosował komunikat.

- Piłkarze Realu Madryt założą symboliczne czarne opaski jako znak żałoby i szacunku, ponieważ futbol i sport to zawsze teren spotkania, zgody i pokoju, z którymi nie wygra żaden rodzaj brutalnego terroryzmu - czytamy.