Górnik mecz z Termaliką musiał po prostu wygrać. W innym przypadku zabrzanie na pewno spadali z ligi. Innym warunkiem była porażka Górnika Łęczna ze Śląskiem Wrocław. Niecieczanie pewni już ligowego bytu w przyszłym sezonie w meczu z Górnikiem nie walczyli o nic. Podopieczni  Jana Żurka  nie rzucili się na rywala. Starali się najpierw wybadać przeciwnika. W 23. minucie kapitalnym uderzeniem z rzutu wolnego popisał się Rafał Kurzawa i przedłużył nadzieje kibiców z Zabrza.  Był to pierwszy gol tego zawodnika w Ekstraklasie.

 

Druga połowa rozpoczęła się od wyrównującego gola dla gospodarzy. Bramka autorstwa Wojciecha Kędziory ostatecznie przekreślała szanse Górnika na pozostanie  w lidze. Ostatnie pół godziny miało być decydujące. We Wrocławiu GórnikŁęczna przegrywał 1:3  i wszystko leżało w rękach zabrzan. Emocjonująca końcówka nie dała bramki Górnikowi i piłkarze trenera Żurka w przyszłym sezonie zagrają  w pierwszej lidze.

 

Termalica Bruk-Bet Nieciecza - Górnik Zabrze 1:1 (0:1)

 

Bramki: Wojciech Kędziora 53 - Rafał Kurzawa 23

Termalica: 80. Krzysztof Pilarz - 8. Patryk Fryc, 18. Pavol Staňo, 2. Dawid Sołdecki, 5. Sebastian Ziajka - 20. Jakub Biskup (68, 21. Vladislavs Gutkovskis), 25. Mateusz Kupczak, 6. Bartłomiej Babiarz (86, 4. Michał Markowski), 7. Tomasz Foszmańczyk, 99. Martin Juhar - 90. Stefan Nikolić (46, 24. Wojciech Kędziora).

 

Górnik: 99. Grzegorz Kasprzik - 22. Szymon Matuszek (74, 71. Sebastian Steblecki), 2. Bartosz Kopacz, 5. Ołeksandr Szeweluchin, 15. Ken Kallaste - 11. Roman Gergel, 19. Mariusz Przybylski, 26. Adam Danch, 6. Rafał Kurzawa, 14. Armin Ćerimagić (78, 16. Michał Janota) - 29. José Kanté (63, 23. Szymon Skrzypczak).

 

Żółte Kartki: Staňo, Sołdecki, Biskup - Kurzawa, Ćerimagić.

 

sędziował: Tomasz Kwiatkowski (Warszawa).

 

widzów: 4397

 

Łęcznianie, znajdowali się przed tą kolejką tuż nad przepaścią i aby mieć pewność pozostania w lidze musieli z Wrocławia wywieźć choćby punkt. Mecz ze Śląskiem zaczęli jednak fatalnie. W 5. minucie wyniki otworzył Ryota Morioka, który minął kilku rywali i pokonał bramkarza Górnika. Goście od razu chcieli odrobić straty. Bardzo blisko był Grzegorz Piesio, który trafił w słupek, a po chwili fenomenalnym lobem popisał się Przemysław Pitry.  Remis ratował łęcznian przed spadkiem.

     

Z większym zapałem na drugą połowę wyszli gospodarze. Górnikowi  wystarczał remis, ale jedna bramka mogła ich wyrzucić z Ekstraklasy. I tak też się stało. Bierność łęcznian wykorzystał Śląsk i po raz kolejny wyszedł na prowadzenie. Tym razem trafił Tomasz Hołota. Po chwili podwyższył Morioka i teraz wszystko zależało już od wyniku meczu w Niecieczy. Tam padł remis i łęcznianie pozostali w lidze. W samej końcówce wynik ustalił Bartosz Śpiączka.

 

Śląsk Wrocław – Górnik Łęczna 3:2 (1:1)

 

Bramki: Ryota Morioka 5, 60, Tomasz Hołota 58 - Przemysław Pitry 20, Bartosz Śpiączka 90

Śląsk: 33. Mariusz Pawełek - 23. Paweł Zieliński, 3. Piotr Celeban, 20. Adam Kokoszka, 21. Lasza Dwali - 29. Peter Grajciar (61, 9. Jacek Kiełb), 4. Tom Hateley, 6. Tomasz Hołota, 10. Ryota Morioka, 7. Róbert Pich (90, 30. Kamil Dankowski) - 11. Bence Mervó (82, 19. Kamil Biliński).

Górnik: 79. Sergiusz Prusak - 6. Paweł Sasin (80, 22. Łukasz Mierzejewski), 17. Radosław Pruchnik, 24. Tomislav Božić (66, 10. Jakub Świerczok), 2. Leândro - 15. Grzegorz Bonin, 23. Maciej Szmatiuk, 14. Jan Bednarek, 7. Tomasz Nowak, 8. Grzegorz Piesio - 45. Przemysław Pitry (73, 18. Bartosz Śpiączka).

żółte kartki: Zieliński, Biliński, Pawełek.

sędziował: Paweł Raczkowski (Warszawa).

 

widzów: 13 570.

 

Podbeskidzie meczem z Wisłą chciało godnie pożegnać się z Ekstraklasą. Drużyna, która jeszcze kilka tygodni temu walczyła o grupę mistrzowską, teraz pewnie spada do pierwszej ligi. Krakowianie walczyli o pierwsze miejsce w grupie spadkowej.  Mimo początkowej przewagi gości, to Podbeskidzie pierwsze zdobyło bramkę. Autorem trafienia Robert Dejmian. Niemalże od razu odpowiedział Paweł Brożek. Na boisku lepsze wrażenie sprawiali bielszczanie i to oni po raz drugi tego dnia wyszli na prowadzenie. Kapitalne podanie Adama Mójty wykorzystał Samuel Stefanik.

 

Ewidentnie ten mecz, mimo że nie miał większego znaczenia był najciekawszy spośród wszystkich tego dnia. Bramki padały jak na zawołanie. Wyrównanie gościom dał  Rafał Boguski. Wiślakom nie wystarczał remis i już kilka minut później  Zdenek Ondrasek pokonał Emilijusa Zubasa. To nie był koniec emocji. Do rezultatu 3:3 doprowadził Stefanik, ale po chwili Krzysztof Mączyński udowodnił, że Adam Nawałka słusznie powołał go do szerokiej kadry. ”Mąka” pięknym uderzeniem wyprowadził krakowski zespół na prowadzenie.  Wspaniały mecz na pożegnanie Podbeskidzia  z Ekstraklasą.

 

Podbeskidzie Bielsko – Biała – Wisła Kraków 3:4 (2:1)\

 

Bramki: Róbert Demjan 17, Samuel Štefánik 28, 64 - Paweł Brożek 20, Rafał Boguski 52, Zdeněk Ondrášek 59, Krzysztof Mączyński 65

Podbeskidzie: 1. Emilijus Zubas - 25. Bartosz Jaroch, 24. Jozef Piaček, 90. Kristián Kolčák, 15. Adam Mójta - 10. Marek Sokołowski, 27. Adam Deja (56, 14. Damian Chmiel), 11. Anton Sloboda (86, 9. Dariusz Kołodziej), 6. Kōhei Katō, 13. Samuel Štefánik - 23. Róbert Demjan.

Wisła: 1. Michał Miśkiewicz - 5. Boban Jović, 6. Arkadiusz Głowacki, 43. Piotr Żemło (46, 29. Krzysztof Mączyński), 2. Rafał Pietrzak - 13. Krzysztof Drzazga (46, 9. Rafał Boguski), 8. Alan Uryga, 27. Rafał Wolski, 23. Paweł Brożek (71, 10. Denis Popovič), 88. Patryk Małecki - 14. Zdeněk Ondrášek.

żółte kartki: Sloboda - Wolski.

sędziował: Marek Opaliński (Legnica).

 

widzów: 5650.

 

Mecz w Kielcach był swego rodzaju spotkaniem o nic. Sąsiedzi w tabeli byli już pewni utrzymania co zapowiadało mało emocji. Z drugiej strony obie ekipy grały bez presji i na dużym luzie i to mogło zapowiadać niezły mecz. Początek dla ”Jagi”, która raz po raz atakowała bramkę Dariusza Treli. Michał Probierz, który postawił na młodzież mógł być zadowolony ze swojego wyboru.  Świetnie grał Karol Świderski, a pierwszego gola w tym sezonie strzelił zaledwie 18-letni Przemysław Mystkowski.

 

Już pięć minut po przerwie do wyrównania doprowadził Bartłomiej Pawłowski. Jagiellonia jednak dominowała na boisku i z czasem udało jej się wyjść na prowadzenie. Za sprawą Przemysława Frankowskiego na tablicy wyników widniał wynik 2:1 dla piłkarzy z Białegostoku. Podwyższył Taras Romańczuk i trzy punkty pojechały na Podlasie.

 

Korona Kielce – Jagiellonia Białystok  1:3 (0:1)

 

Bramki: Bartłomiej Pawłowski 50 - Przemysław Mystkowski 33, Przemysław Frankowski 58, Taras Romanczuk 76 (k)

Korona: 12. Dariusz Trela - 26. Bartosz Rymaniak, 32. Radek Dejmek, 23. Elhadji Pape Diaw, 28. Vladislavs Gabovs (60, 77. Michał Przybyła) - 5. Serhij Pyłypczuk, 27. Rafał Grzelak (90, 44. Łukasz Sekulski), 8. Vlastimir Jovanović, 10. Bartłomiej Pawłowski, 19. Nabil Aankour (46, 7. Marcin Cebula) - 18. Airam Cabrera.

Jagiellonia: 69. Bartłomiej Drągowski - 52. Paweł Olszewski, 25. Guti, 14. Marek Wasiluk, 3. Jonatan Straus - 21. Przemysław Frankowski, 22. Rafał Grzyb, 6. Taras Romanczuk, 13. Przemysław Mystkowski (71, 4. Jacek Góralski), 10. Alvarinho (16, 11. Karol Mackiewicz) - 28. Karol Świderski (88, 27. Bartosz Giełażyn).

żółte kartki: Gabovs, Diaw - Olszewski, Straus, Mystkowski.
czerwona kartka: Paweł Olszewski (83. minuta, Jagiellonia, za drugą żółtą).

sędziował: Sebastian Krasny (Kraków).

 

widzów: 6313.