Wilder miał zmierzyć się z Powietkinem w walce wieczoru na gali w Moswkie, lecz ostatnie zawirowania wokół Rosjanina sprawiły, że stało się to niemożliwe. Przypomnijmy, że został on poddany testom dopingowym, które wykazały obecność meldonium. Promotor Andrij Riabiński uparcie powtarzał, że jego zawodnik - owszem - stosował ten środek, lecz jeszcze wtedy, kiedy nie był on zakazany. Miało to mieć miejsce w poprzednim roku.

Federacja WBC szybko wydała oświadczenie, z którego jednak nie wynikało, czy walka może zostać odwołana. - Priorytetami WBC zawsze były bezpieczeństwo, fair play i sprawiedliwość. By trwać w walce o absolutne bezpieczeństwo pięściarzy i w trosce o uczciwe potraktowanie obu stron, WBC postanawia przeprowadzić wnikliwe śledztwo. WBC wkrótce wyda publiczne oświadczenie na temat wyników śledztwa. Zostaną także podjęte odpowiednie kroki - czytamy.

W sobotę okazało się, że Powietkin był wielokrotnie poddawany badaniom antydopingowym w samym kwietniu! Trzy testy na początku miesiąca, lecz ostatni - już pod koniec - wykazał nadwyżkę 70 nanogramów meldonium, czyli 0,07 mikrograma - mniej niż 10% dopuszczalnej od 1 marca dawki.

Ważną informacją było jednak to, że test na meldionium nie jest ilościowy. W skrócie: brałeś, walki nie ma, jesteś zawieszony. Potwierdzenie tych słów dostaliśmy w niedzielę. Walka Wilder - Powietkin została przełożona, ale ma się odbyć w innym terminie. W tym momencie najważniejszym wydarzeniem gali w Moskwie będzie unifikacyjne starcie w wadze junior ciężkiej między mistrzem świata WBA Denisem Liebiediewem (28-2, 21 KO) a mistrzem IBF Victorem Ramirezem (22-2-1, 17 KO).

Na gali w Moskwie występią m.in. tacy pięściarze jak Umar Salamov, Dmitrij Bivol, Dmitrij Kudriaszow czy Rahim Czakijew.