To miała być czwarta walka w obronie mistrzowskiego pasa organizacji WBC wagi ciężkiej należącego do 30 letniego Amerykanina. Deontay Wilder (36-0, 35 KO) przygotowywał się do niej w Anglii. Wczoraj miał wsiąść z całą ekipą do samolotu lecącego do Moskwy, by w najbliższą sobotę stanąć tam w ringu i zmierzyć się z 36 letnim Powietkinem (30–1, 22 KO).  


Dziś już wiemy, że do tego pojedynku nie dojdzie. Zamiast wielkiego, bokserskiego hitu, jest meldonium znalezione w moczu Rosjanina. A ponieważ od stycznia tego roku środek ten znajduje się na czarnej liście WADA (World Anti - Doping Agency) pojawił się poważny problem i walkę odwołano.


Andriej Riabiński, promotor Powietkina i szef zawodowej grupy Mir Boksa (Świat Boksu) próbował wprawdzie bagatelizować sprawę tłumacząc, że ilości wykrytego meldonium są śladowe (0,07 mikrograma), ale to nie wyjaśnia sprawy.


Co ciekawe, pierwsze trzy badania dokonane w dniach 7,8 i 11 kwietnia przez VADA (Voluntary AntiDoping Association – nie mylić z WADA) niczego nie wykazały. Dopiero czwarte, z dnia 27 kwietnia było niekorzystne dla Powietkina, o czym VADA niezwłocznie poinformowała WBC.
Rosjanin tłumaczy, że ostatni raz sięgał po meldonium w ubiegłym roku, gdy było dozwolone, w podobnym tonie wypowiada się Riabiński, ale WBC decyzję już podjęła. Walka została przełożona do czasu wyjaśnienia sprawy, a Wilder wraz z ekipą wrócił już z pasem tej organizacji do USA.


Warto przypomnieć, że w wyniku wygranego przez stronę rosyjską przetargu (7,15 mln USD) Amerykanin jako mistrz świata miał zagwarantowane 4.504,500 mln, a Powietkin 1.930,300 mln dolarów. Dodatkowo zwycięzca miał otrzymać 10 procent całej sumy, czyli 715 tysięcy USD. Czy w niedalekiej przyszłości do takiej walki jeszcze dojdzie?


Ludzie Wildera twierdzą, że z koksiarzem walczyć nie będą. Riabiński mówi, że w takim razem spotkają się w sądzie. A co mówią na ten temat przepisy WADA?


Meldonium faktycznie od stycznia tego roku jest na liście leków zakazanych. Od marca każde stężenie w moczu kontrolowanego powyżej jednego mikrograma jest jednoznaczne, jego wina jest bezdyskusyjna. Jeśli jednak jest niższe, poniżej mikrograma, to prowadzone jest postępowanie wyjaśniające. I takie właśnie zamierza przeprowadzić WBC, bo stężenie meldonium w tej czwartej, feralnej próbce pobranej od Powietkina było 15 raz niższe o górnego limitu. Gdyby doszło jednak do walki, to i tak nie miałoby  to większego znaczenia. Sam fakt, że znaleziono meldonium w moczu Rosjanina stanowiłby podstawę, do anulowania werdyktu.


Ostatnio doświadczył tego na własnej skórze polski zapaśnik stylu wolnego, tegoroczny mistrz Europy, Magomedmarud Gadżijew, który w kwietniu zdobył w Zrenjaninie kwalifikację olimpijską dla naszego kraju. Pochodzący z Dagestanu, a od ubiegłego roku obywatel Polski miał jednak pecha. W jego moczu też wykryto śladowe stężenie meldonium, zaledwie 0,14 mikrograma. Nie miało to znaczenia, kwalifikacja została odebrana. Co ciekawe, gdyby Gadżijew miał jeszcze jedną szansę na jej uzyskanie, nie byłoby formalnych przeszkód, bo nie został ani zawieszony, ani zdyskwalifikowany.


Wszystko wskazuje na to, że Powietkin też nie zostanie formalnie ukarany, ale szansę na zdobycie pasa WBC stracił. Czy bezpowrotnie, tego nie wiemy. Cała sprawa jest dziwna, wiele w niej niejasności. Ale Wilder na razie może być spokojny, wrócił przecież z pasem do domu, tak jak obiecywał.