Konfrontację lepiej rozpoczęli Bułgarzy. Po asie serwisowym Nikołaja Penczewa prowadzili na początku 4:1, później 8:4 na pierwszej przerwie i zdołali utrzymać tę zaliczkę również na przerwie numer dwa. W końcówce podopieczni Nikoli Grbića nie byli już w stanie wiele zdziałać. Teodor Todorow dał Bułgarii piłkę setową (24:19), a Cwetan Sokołow atakiem z prawego skrzydła zakończył tę partię. Drugi set rozpoczął się od dominacji Serbów (1:5), którzy utrzymywali przewagę w dalszej części odsłony. To była wyjątkowo jednostronna partia, pełna błędów po obu stronach siatki, w której obie drużyny nie zachwyciły. Porażka Bułgarów 16:25 oznaczała wynik 1:1 po dwóch setach.

 

Trzecia partia to ciąg dalszy serbskiej dominacji (2:5), jednak tym razem podopieczni Płamena Konstantinowa szybko dogonili rywali (7:7), a od stanu 11:11 przejęli inicjatywę na parkiecie. Od tego momentu Bułgarzy punktowali seriami: najpierw cztery wygrane akcje z rzędu (13:11), później kolejne cztery (18:12) sprawiły, że Serbowie stracili wiarę w szansę wygrania tej partii. Seta zakończyły dwa efektowne bloki Nikołaja Penczewa oraz Wiktora Josifowa. Gdy wydawało się, że Bułgarzy szybko dokończą robotę, czwarty set znów rozpoczęła miażdżąca przewagi Serbów (4:8, 5:11). Siatkarze Płamena Konstantinowa gonili wynik, w końcówce byli blisko odrobienia strat (22:23), ale decydujące piłki padły łupem Serbów. Wynik seta na 22:25 ustalił skutecznym atakiem Srećko Lisinac.

 

Trzecie spotkanie Memoriału Wagnera rozstrzygnął więc trzeci na tym turnieju tie-break. To była zdecydowanie najciekawsza część tego spotkania. Początek decydującego seta miał wyrównany przebieg (3:3, 5:5), ale już przy zmianie stron trzy oczka zaliczki, po efektownym ataku Tomislava Dokića mieli Serbowie. Bułgarzy odrobili straty, po asie serwisowym Todora Skrimowa był remis 9:9, a w końcówce obie ekipy zafundowały kibicom rywalizację na przewagi. Dwa skuteczne bloki bułgarskich siatkarzy zakończyły tę konfrontację.

 

Bułgaria - Serbia 3:2 (25:20, 16:25, 25:14, 22:25, 16:14)