Sandra Drabik (51 kg), Kinga Siwa (60 kg) i Lidia Fidura (75 kg) losowały ze zmiennym szczęściem, ale jeśli spiszą się na miarę swych możliwości, to choć jedna z nich powinna zdobyć upragniony, olimpijski paszport.

Ceremonię losowania, która odbyła się w Rixos Hotel w Astanie poprzedziło oficjalne ważenie uczestniczek. Okazało się, że jest ich nieco mniej niż oczekiwano. Do rywalizacji w IX MŚ kobiet przystąpiło 285 zawodniczek z 64 krajów. Jeszcze dzień wcześniej podawano, że najliczniej obsadzoną kategorią będzie waga lekka, a tu mała niespodzianka. Najwięcej pań zobaczymy w wadze muszej (51 kg), bo 49. W lekkiej (60 kg) wystąpi o dwie mniej, a w kategorii średniej (75 kg) zgodnie z wcześniejszymi zgłoszeniami – 34.

Drabik może dać radę

Sandra Drabik (51 kg), srebrna medalista ubiegłorocznych I Igrzysk Europejskich w Baku zaczyna już w czwartek, w pierwszym dniu mistrzostw. Na początku zmierzy się z Chorwatką Dunją Gorup i chyba powinna sobie poradzić, podobnie jak z Hiszpanką Marią Larą Garcią, która w przypadku zwycięstwa w pierwszej walce, czekałaby na nią w drugiej rundzie.

Trudną przeszkodą w walce o ćwierćfinał może okazać się doświadczona Kanadyjka Mandy Bujold (ma już kwalifikację), no ale na tym etapie łatwych rywalek trudno szukać. Kto jak kto, ale Drabik jest w stanie pokonać i tę przeszkodę. A wtedy do pełni szczęścia potrzebne byłoby już tylko jedno zwycięstwo. Ale nie zapeszajmy, choć coś mi się zdaje, że Polka nie może narzekać na pecha.

Siwa ma serce i charakter

Kinga Siwa (60 kg), swój pierwszy pojedynek stoczy w sobotę z Marokanką lub Tunezyjką, które najpierw muszą zmierzyć się między sobą. Schody zapewne zaczną się w ćwierćfinale (choć wcześniejszych niezbędnych dwóch wygranych wcale nie jestem taki pewnien), kiedy zawodniczce SAKO Gdańsk przyszłoby się zmierzyć z Rosjanką Anastasią Bieljakową lub Ukrainką Julią Cypliakową. Moim zdaniem lepsza jest Rosjanka, ale to nic pewnego, w boksie pań wszystko jest przecież możliwe.

A Siwa, jakie ma szanse, by znaleźć się w tej fazie rywalizacji? Ma braki techniczne, ale serce i charakter wielkiego wojownika, więc nie można jej skreślać.

Fidura idzie jak czołg

Tak samo jak Lidii Fidury (75 kg), która podobnie jak Siwa nie potrafi się cofać. Idzie do przodu jak czołg i w nieustannym ataku szuka szansy na wygraną. Dla niej mistrzostwa świata i batalia o Rio zaczną się w piątek, gdy stanie w ringu z Rumunką Marinelą Radu. I będzie faworytką.

Ale już w drugim pojedynku (1/8 finału) na jej drodze stanie rozstawiona z nr 2 Holenderka Nouchka Fontijn. Silna, wysoka, bardzo dobrze wyszkolona technicznie. Dla mnie jedna z najpoważniejszych kandydatek do medalu. I coś mi się zdaje, że w tym właśnie boju zadecyduje się sprawa olimpijskiego awansu dla wielokrotnej mistrzyni Polski, brązowej medalistki ubiegłorocznych I Igrzysk Europejskich w Baku, które Holenderka wygrała.

Gwiazdy walczą na śmierć i życie

Te trzy olimpijskie kategorie, co zrozumiałe, ogniskują największe zainteresowanie. Tym bardziej, że wielkich emocji nie zabraknie już na początku turnieju.

Irlandka Katie Taylor, największa gwiazda olimpijskiego boksu, pięciokrotna mistrzyni świata, sześciokrotna Europy i złota medalistka z Londynu, która wciąż walczy o Rio. I już w swoim pierwszym pojedynku w Astanie zmierzy się z Włoszką Irme Testą, która ma zapewniony start na igrzyskach lub ze Szwedką Agnes Alexiusson.

Inna gwiazda, Mary Kom z Indii, też pięciokrotna mistrzyni świata, zacznie turniej od starcia z groźną Amerykanką Virginią Fuchs. Obie jeszcze nie mają kwalifikacji, więc to będzie walka na śmierć i życie. A w wadze średniej od razu rewanż za finał MŚ 2012, pomiędzy Brytyjką Savannah Marshall i reprezentującą Azerbejdżan Jeleną Wystropową. Wtedy wygrała Marshall, a teraz? Pamiętajmy, one też nie mają jeszcze kwalifikacji, więc bitwa będzie straszna.

Grońska wpada na mistrzynię

W innych, nieolimpijskich kategoriach siłą rzeczy emocji będzie znacznie mniej. I nie łudźmy się, ewentualny sukces, choć mało prawdopodobny, nie zasłoni porażki tych, które walczą o igrzyska. Tu jednak też nasze panie losowały ze zmiennym szczęściem.
Nie miała go zbyt wiele najlżejsza, Angelika Grońska (48 kg), która od razu wpada na mistrzynię świata, Kazaszkę Nazym Kazibaj. Ale za to Aneta Rygielska (57 kg) i Hanna Solecka (69 kg) są w znacznie lepszej sytuacji, szczególnie ta pierwsza. Tyle, że to jeszcze nie gwarantuje medali, jedynie może pomóc się o nie otrzeć.

 

Transmisje MŚ kobiet w Astanie od poniedziałku w Polsacie Sport!