Łukasz Piszczek i Robert Lewandowski cztery lata wcześniej wystąpili - wraz z Jakubem Błaszczykowskim - w ekipie Borussii Dortmund w starciu z Bayernem Monachium w pamiętnym finale Pucharu Niemiec, w którym rozbili rywali 5:2, a Lewy był aktorem numer jeden tamtego widowiska. Lista reprezentantów Polski, którzy zagrali w finale Pucharu Niemiec jest bardzo długa.

 

Supersnajper Wilimowski

 

Ernest Wilimowski - w latach trzydziestych jeden z najlepszych napastników świata - przed wybuchem II wojny światowej grał w reprezentacji Polski (21 goli w 22 spotkaniach), zasłynął zdobyciem czterech bramek w meczu przeciwko Brazylii w finałach mistrzostw świata. Po wybuchu wojny kontynuował swą przygodę z piłką w barwach III Rzeszy, za co przez wielu Polaków uznawany był za zdrajcę.

 

Największe sukcesy odniósł reprezentując barwy TSV 1860 Monachium, z którym w 1942 roku wywalczył Puchar Niemiec (rozgrywany wówczas pod nazwą Tschammerpokal - na cześć szefa niemieckiego sportu Hansa von Tschammer und Osten). Mecz finałowy rozegrano 15 listopada, na Stadionie Olimpijskim w Berlinie, w obecności 80000 widzów, a rywalem TSV była ekipa Schalke Gelsenkirchen. Piłkarze z Monachium przeważali przez całe spotkanie, ale obronę rywali przełamali dopiero w 80. minucie meczu. Ernest Wilimowski  zakończył solową akcję celnym strzałem z kilku metrów. Piłkarze TSV podwyższyli wynik w ostatnich minutach, wygrali 2:0 i zdobyli trofeum.

 

Ernest Wilimowski na okładkach Kickera: przed meczem Polska - Niemcy w Chemnitz (1938), po zdobyciu siedmiu bramek w Pucharze Niemiec (1942) oraz przed wielkim finałem tej imprezy (1942).

 

Ernest Wilimowski został również królem strzelców tamtej edycji rozgrywek. Zdobył 14 bramek, to do dziś niepobity rekord Pucharu Niemiec, wyrównany tylko raz - w sezonie 1976/77 przez Dietera Müllera. W spotkaniu 1/8 finału przeciwko SG SS Strassburg (15:1) Wilimowski strzelił aż siedem(!) goli (w 4., 9., 15., 26., 52., 55. i 89. minucie).

 

Uciekinier Słomiany

 

Na kolejnego byłego reprezentanta Polski w finale Pucharu Niemiec trzeba było czekać do końca lat sześćdziesiątych. W 1969 roku, w barwach Schalke 04 Gelsenkirchen, w meczu z Bayernem Monachium zaprezentował się obrońca Waldemar Słomiany.

 

Słomiany w reprezentacji Polski wystąpił zaledwie raz, ale za to seryjnie sięgał z Górnikiem Zabrze po tytuły mistrza Polski (4 triumfy z rzędu w latach 1963-66). W czerwcu 1966 roku, po meczu zabrzan z Eintrachtem Brunszwik w Pucharze Intertoto pozostał w RFN i był pierwszym Polakiem, który wystąpił w Bundeslidze, najpierw w ekipie Schalke, później w Arminii Bielefeld. Jego karierę zastopował na początku lat siedemdziesiątych udział w aferze korupcyjnej, po której został zawieszony.

 

W finale Pucharu Niemiec 1969 Słomiany pojawił się na boisku na kwadrans przed końcem, ale nie pomógł swej drużynie, która przegrywała z Bayernem 1:2.  Wynik nie uległ zmianie i trofeum powędrowało do Monachium.

 

Gwiazdor Okoński

 

W połowie lat osiemdziesiątych polscy piłkarze zaczęli coraz częściej legalnie wyjeżdżać do RFN i odgrywali większą rolę w klubach Bundesligi. W 1987 roku doszło do pierwszego polsko-polskiego starcia w decydującym meczu Pucharu Niemiec. W finale zagrały HSV z Mirosławem Okońskim w składzie i Stuttgarter Kickers, którego barwy reprezentował Kazimierz Kmiecik. Ekipa z Hamburga była zdecydowanym faworytem tej konfrontacji, a Okoński był w tamtym sezonie jedną z największych gwiazd nie tylko w ekipie wicemistrza Niemiec, ale również w całej Bundeslidze. Drużyna ze Stuttgartu grała w 2. Bundeslidze, a 34. letni wówczas Kmiecik zbliżał się już do końca swej kariery. W finale niespodzianki nie było, choć podopieczni Ernsta Happela dopiero w końcówce zapewnili sobie wygraną 3:1.

 


Polak, Węgier... Lajos Détári i Włodzimierz Smolarek po zwycięskim finale Pucharu Niemiec (1988)/ fot. PAP

 


Rok później doszło do kolejnego polsko-polskiego starcia. W finale Pucharu Niemiec 1988 Eintracht Frankfurt z polskim napastnikiem Włodzimierzem Smolarkiem (w końcówce meczu wspieranym przez byłego piłkarza Pogoni Szczecin Janusza Turowskiego) zagrał z VfL Bochum - drużyną Andrzeja Iwana. Pojedynek dwóch Polaków rozstrzygnął... Węgier Lajos Détári - strzelec jedynego gola meczu i to Smolarek oraz Turowski wraz z kolegami z Eintrachtu mogli świętować zdobycie pucharu.

 

Pechowiec Rudy

 

W finale w 1991 roku Werder Brema zagrał z 1. FC Köln. W ekipie z Kolonii występował wówczas Andrzej Rudy - bohater słynnej ucieczki z 1988 roku, gdy przed meczem z reprezentacją ligi włoskiej oddalił się od reprezentacji Polski. Rudy pojawił się na boisku dopiero w dogrywce. Po 120. minutach gry wciąż był remis 1:1 i to rzuty karne miały rozstrzygnąć tę batalię. Jako pierwszy podszedł do piłki reprezentant Polski i... nie trafił w bramkę. Po chwili Bodo Illgner obronił karnego wykonywanego przez Klausa Allofsa, ale w jednej z kolejnych prób pomylił się również kolega klubowy Rudego - Pierre Littbarski i to ekipa z Bremy wygrała tę wojnę nerwów 4:3.

 

Więcej szczęścia w konkursie jedenastek miał w 1992 roku Roman Wójcicki. Obrońca, który dekadę wcześniej sięgnął po medal mistrzostw świata z kadrą Antoniego Piechniczka, w finale Pucharu Niemiec zagrał jako piłkarz Hannover 96. Jego drużyna, po bezbramkowym spotkaniu, pokonała po serii rzutów karnych Borussię Mönchengladbach (4-3), a  Wójcicki skutecznie wykonał swą próbę w drugiej serii strzałów.             

 

W 1994 roku w finale Pucharu Niemiec zagrał z kolei Roman Geszlecht - kolejny z grupy uciekinierów z Polski; obrońca oddalił się od reprezentacji młodzieżowej podczas pobytu w Anglii w 1982 roku, a później przyjął niemieckie obywatelstwo i kontynuował swą karierę w Bundeslidze. Były reprezentant Polski pojawił się na boisku pod koniec pierwszej połowy, a jego Rot-Weiss Essen uległo 1:3 Werderowi Brema.

 

W finale 1997 roku  VfB Stuttgart pokonało Energie Cottbus 2:0 - po bramkach Giovane Élbera. Młody trener ekipy ze Stuttgartu Joachim Löw na ostatnie dziesięć minut meczu, przy stanie 1:0, wpuścił na boisko, w miejsce Fredi Bobiča, napastnika z Polski Radosława Gilewicza. Dwa lata później, również w roli zmiennika, po Puchar Niemiec sięgnął Paweł Wojtala z Werderu Brema. Jego drużyna pokonała po rzutach karnych Bayern Monachium.

 

Kapitan Wałdoch

 

W 1998 roku w finale Pucharu Niemiec zadebiutował w barwach MSV Duisburg Tomasz Hajto. Pierwsza próba zakończyła się niepowodzeniem, jego drużyna musiała uznać wyższość Bayernu Monachium, a o porażce 1:2 zadecydowała bramka Mario Baslera w ostatniej minucie. Dwa kolejne występy - już w barwach Schalke 04 - zakończyły się sukcesami Hajty.

 

W finale w 2001 roku drużyna z Gelsenkirchen ograła 2:0 trzecioligowy Union Berlin. W spotkaniu nie mógł wystąpić Tomasz Wałdoch. Kapitan Schalke tydzień przed finałem doznał kontuzji mięśnia przywodziciela, ale to on odebrał trofeum z rąk kanclerza Gerharda Schrödera; Wałdoch wyróżniał się od rozradowanych kolegów strojem: wzniósł Puchar Niemiec ubrany w szary garnitur, na który nałożył kapitańską opaskę. Rok później obaj Polacy wybiegli w pierwszym składzie Schalke  w meczu z Bayerem Leverkusen. Podopieczni Huuba Stevensa pewnie wygrali 4:2, obronili trofeum, a Tomasz Wałdoch po raz drugi odebrał puchar w imieniu drużyny.

 

Kapitan Schalke Tomasz Wałdoch odbiera Puchar Niemiec (2002)/ fot. PAP


 

W 2003 roku mniej szczęścia od swych reprezentacyjnych kolegów miał Tomasz Kłos. Jego Kaiserslautern przegrało z Bayernem Monachium 1:3,  a honorową bramkę dla podopiecznych Erica Geretsa zdobył urodzony w Polsce reprezentant Niemiec Miroslav Klose.

 

W latach 2009-10 - jeszcze przed debiutem w reprezentacji Polski - dwukrotnie w finale Pucharu Niemiec wystąpił w barwach Werderu Brema Sebastian Boenisch. W pierwszym jego klub sięgnął po trofeum po zwycięstwie 1:0 nad Bayerem Leverkusen, rok później bremeńczycy ponieśli ciężką klęskę 0:4 w starciu z Bayernem Monachium.

 

Bohater Lewandowski

 

Tak się złożyło, że od 2008 roku w finałach Pucharu Niemiec poprzedzających Euro rywalizują ze sobą Bayern Monachium i Borussia Dortmund. W 2008 roku w barwach ekipy z Dortmundu wystąpił Jakub Błaszczykowski. 22. letni pomocnik reprezentacji Polski zaczął mecz w wyjściowym składzie, ale w 108 minucie wyleciał z boiska. Najpierw, tuż przed końcem podstawowego czasu gry próbował wymusić rzut karny, za co obejrzał żółtą kartkę; drugą żółtą, i w konsekwencji czerwoną otrzymał w dogrywce po faulu na Christianie Lellu. Bawarczycy po emocjonującej dogrywce pokonali Borussię Dortmund 2:1.

 

Cztery lata później w ekipie BVB wystąpiło trzech Polaków, obok Błaszczykowskiego również Łukasz Piszczek i Robert Lewandowski.  Borussia Dortmund rozgromiła Bayern 5:2 i sięgnęła w tamtym sezonie po podwójną koronę, a reprezentanci Polski - na czele z Lewandowskim - zdobywcą trzech bramek - zostali bohaterami finałowego spektaklu. Pierwszy gol dla ekipy Jürgena Kloppa padł już w 3. minucie po podaniu Błaszczykowskiego, drugi z rzutu karnego po faulu na nim. Trzeciego zdobył w doliczonym czasie pierwszej połowy Lewy, który skierował piłkę do bramki pomiędzy nogami Manuela Neuera.  W 58. minucie Lewandowski strzałem z okolicy dziesiątego metra zakończył kontrę Borussii, podwyższając na 4:1. Na dziesięć minut przed końcem gry polski napastnik skompletował hat-tricka. Łukasz Piszczek wykorzystał błąd Neuera, idealnie podał do Lewandowskiego, który strzałem głową do pustej bramki ustalił wynik meczu. Polak jako trzeci piłkarz w historii strzelił trzy gole w meczu finałowym, wcześniej dokonali tej sztuki tylko Uwe Seeler z HSV (1963) i Roland Wohlfarth z Bayernu (1986). Lewandowski został - z 7. bramkami na koncie - najlepszym strzelcem tamtej edycji Pucharu Niemiec.

 

W maju 2014 roku  Bayern zrewanżował się Borussii, wygrywając w finale 2:0. Bawarczycy szalę zwycięstwa na swoją stronę przechylili dopiero w dogrywce, po bramkach Arjena Robbena i Thomasa Müllera. W tamtym meczu w barwach BVB zagrali Robert Lewandowski i  Łukasz Piszczek, a zabrakło kontuzjowanego Jakuba Błaszczykowskiego. Finał w 2015 roku również zakończył się porażką Borussii 1:3 z VfL Wolfsburg, a Błaszczykowski i Piszczek, którzy pojawili się na murawie w 68. minucie meczu, nie zdołali pomóc swej drużynie w zmianie niekorzystnego wyniku.

 

Czy w tegorocznym finale piłkarze BVB przerwą złą passę i po dwóch porażkach z rzędu zdołąją wygrać Puchar Niemiec? A może Robert Lewandowski powtórzy strzelecki wyczyn z 2012 roku i zapewni trofeum Bayernowi? Przekonamy się już w najbliższą sobotę.