Ale Meksyk! Ekstraklasa powinna się uczyć od ligi meksykańskiej?

Piłka nożna

Niedawno zakończony sezon Ekstraklasy wzbudził wiele kontrowersji. Podział punktów skutkował często pustkami na stadionach przy meczach bez większej stawki, brakowało także transmisji telewizyjnych na kanałach otwartych. Czy wzorce powinniśmy zaczerpnąć z egzotycznej ligi meksykańskiej? O tamtejszych, robiących gigantyczne wrażenie wynikach frekwencyjnych porozmawiali goście Cafe Futbol.

Nasza rodzima Ekstraklasa boryka się z problemem frekwencji, zaś w klubowych kasach często brakuje pieniędzy. Czy powinniśmy pójść śladem - dla typowego polskiego kibica - ligi egzotycznej, bo meksykańskiej? Tamtejsza Liga MX posiada czwartą na świecie średnią frekwencję 24,265 widzów na mecz (stan na rok 2015) ustępując jedynie Bundeslidze, Premier League i Primera Division.

 

Kibice mogą na co dzień oglądać tam takie nazwiska jak Pierre-Andre Gignac, zaś jeszcze rok temu po tamtejszych boiskach biegał Ronaldinho. Pod wrażeniem tych rozgrywek jest Mateusz Borek:
Z wielkim podziwem spoglądałem na rynek meksykański. Okazuje się, że tamtejsza liga pokazywana jest w kilku telewizjach otwartych. To powoduje, że w tamtejszym środowisku krążą gigantyczne pieniądze: gdy zawodnicy mają oferty ze stereotypowej Barcelony, to wcale nie palą się do wyjazdu... Po drugie nieprawdopodobna frekwencja i rozpoznawalność tamtych piłkarzy. Praktycznie każdy zawodnik z drużyn dołu tabeli jest postacią znaną.

ch, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze