Udział w finale wiązał się z wielkim ryzykiem dla podpory reprezentacji Polski. Hiszpańskie media informowały bowiem, że as Unaia Emery’ego był kontuzjowany. Mimo takich przesłanek Krychowiak przez dwie godziny dzielnie stawiał czoła Messiemu i spółce.

 

Andaluzyjskie media podawały, że występ lidera drugiej linii drużyny Adama Nawałki jest wykluczony. Pomimo mięśniowej kontuzji „Krycha” zameldował się od pierwszej minuty na Estadio Vicente Calderón. Wszystko za sprawą szkoleniowiec Sevilli, który miał wymusić na klubowych lekarzach podanie zawodnikowi zastrzyków znieczulających. Hiszpański taktyk doskonale zdawał sobie sprawę, aby zdetronizować ofensywny tercet z Camp Nou potrzebny jest polski zawodnik, który znajduje się w kręgu zainteresowań angielskich klubów (Manchester United oraz Arsenal). 

 

Krychowiak jak przystało na wielkiego wojownika nie zawiódł. Robił dokładnie, to czego od niego oczekiwano, czyli był wszędzie. Nieustępliwy, zdecydowany, a do tego był bliski strzelenia gola, ale jego strzał w ostatniej chwili zablokował Sergio Busquets. 32-krotny reprezentant Polski uderzył sprzed pola karnego bezpańską piłkę. Futbolówka zmierzała w światło bramki, ale w ostatniej chwili na jej drodze stanął wspomniany Busquets. Skończyło się tylko na rzucie rożnym.

 

Miejmy nadzieję, że bój przeciwko Katalończykom nie okaże się przykry w skutkach dla Krychowiaka w kontekście EURO 2016. Mimo porażki Sevilli i faktu, że Polak nie wywalczył kolejnego trofeum to jego postawa budzi ogromny podziw.