Rada przyjęła rezygnację ze stanowiska wiceprezesa zarządu Tomasza Heryszka. Zabrzanie w minionym sezonie spadli z ekstraklasy po raz trzeci w historii. Zaczęli rozgrywki fatalnie. W czterech pierwszych kolejkach zdobyli zaledwie jeden punkt, a w 1/16 finału Pucharu Polski odpadli po porażce z pierwszoligowym Zagłębiem Sosnowiec 1:3.

 

Reakcją były zmiany. Już 13 sierpnia kilka godzin po objęciu stanowiska nowy prezes Marek Pałus, w przeszłości kierujący Polskim Związkiem Koszykówki, wymienił trenera. Roberta Warzychę zastąpił Leszek Ojrzyński. Ten pierwszy życzył następcy, by pozyskał napastnika, o co sam bezskutecznie zabiegał. Ojrzyński deklarował, że lubi presję i adrenalinę. Na brak jednego i drugiego nie mógł narzekać. Ale z napastnikami sytuacja pozostała nierozwiązana, a zespół nadal znajdował się w strefie spadkowej.

 

Klubowi działacze po zatrudnieniu Ojrzyńskiego jeszcze latem ściągnęli szybko sześciu nowych piłkarzy - m.in. napastnika Macieja Korzyma (Podbeskidzie Bielsko-Biała). Zimą doszło sześciu kolejnych, w tym pierwszy w historii Górnika Hiszpan - napastnik Jose Kante Martinez. Poważne kontuzje wyeliminowały z gry na dłużej dwóch podstawowych graczy - obrońcę Rafał Kosznika i pomocnika Erika Grendela.

 

Ojrzyński wytrwał na posterunku do początku marca, kiedy został zwolniony i zastąpiony przez Jana Żurka, ostatnio pracownika klubowego działu skautingu. Początkowo miało to być rozwiązanie tymczasowe, szybko jednak zapadła decyzja, że Żurek ma bronić utrzymania. Zabrzanie z konieczności długo grali przy ograniczonej do trzech tysięcy widowni przebudowywanego od jesieni 2011 roku stadionu. W lutym otwarto nowe trybuny z trzech stron boiska o łącznej pojemności 24,5 tys.