Stało się to, o czym mówiło się od kilku tygodni, a nawet miesięcy. Jose Mourinho, legenda Chelsea, ma objąć rządy w Manchesterze United w ciągu najbliższych godzin. Już teraz możemy być ciekawi, jak będzie wyglądał kolejny sezon Premier League. Z jednej strony on, z drugiej - Pep Guardiola. A są jeszcze przecież Juergen Klopp, Mauricio Pochettino, Antonio Conte i Arsene Wenger. Pod względem trenerskim liga być może nigdy nie wyglądała lepiej. "The Special One" ma jednak przed sobą mnóstwo pracy, a skoro przez ostatnie pół roku przebywał na sportowym urlopie to możemy być pewni, że nawału obowiązków się nie przestraszy.

Manchester United zakończył rozgrywki na piątym miejscu, za co najbardziej oberwało się Louisowi van Gaalowi. Postawa w Lidze Mistrzów, a później w Lidze Europy, też wołała o pomstę do nieba, więc nawet zwycięstwo w Pucharze Anglii nie mogło uratować go przed nieuniknionym. Holender nie jest głupi, na pewno domyślał się, że jego dni są policzone, zwłaszcza że o informacje o zainteresowaniu Mourinho pojawiały się z każdej możliwej strony. To było jak przeznaczenie, bo skoro legendarny sir Alex Ferguson wyznaczył właśnie jego na następcę, to w końcu na Old Trafford Portugalczyk musiał zawitać. Ma trzy lata spóźnienia, ale lepiej późno niż wcale...

Młodzież też musi grać

Przez te trzy lata w klubie pojawiło się mnóstwo problemów. Manchester United z klubu, któremu nie da się odmówić, stał się miejscem skupiającym przeciętnych i przepłaconych zawodników, których ściągnięto ze względu na kilka dobrych spotkań. Liczne problemy z urazami sprawiły, że w pewnym momencie o sile drużyny stanowiła nieokrzesana młodzież. To akurat duży plus w epizodzie van Gaala, bo to właśnie on wprowadził do zespołu Marcusa Rashforda, nie bał się odważniej postawić na Jessego Lingarda czy też wyciągnąć z kapelusza obrońców: Timothy'ego Fosu-Mensaha czy też Camerona Borthwick-Jacksona.

Czy Mourinho przychodzi na "gotową młodzież"? Nie do końca. Mimo tego, że Rashford był ważną postacią w tym sezonie, to jednak ciągle jest... młody. Pamiętamy przypadek Jacka Wilshere'a, który najpierw rozegrał blisko 50 spotkań dla Arsenalu, by stracić niemal wszystkie mecze w kolejnym sezonie przez przeciążenie kostki. Z pewnością napastnik Manchesteru United woli uniknąć takiego scenariusza. Wracając jednak do "Special One" - wiemy, jakie ma podejście do akademii i rotacji. Portugalczyk woli wykrystalizować sobie podstawową jedenastkę i z tygodnia na tydzień dokonywać kosmetycznych zmian, o ile jest do tego zmuszony. To może kłócić się z polityką klubu, który przecież regularnie wprowadza młodych piłkarzy.

Prowadząc Chelsea Mourinho bał się zaryzykować. Wiedział, że Roman Abramowicz ponad wszelką cenę - podobnie jak on sam - pragnie zwycięstw. Nie było czasu na błędy, więc tacy zawodnicy jak Ruben Loftus-Cheek czy nawet sprowadzony za grube miliony Baba Rahman cierpieli. Tutaj zapewne będzie inaczej, a to kłóci się z ideologią Portugalczyka, który raczej woli wydawać pieniądze niż szukać talentów blisko siebie. I to kolejny problem, z którym będzie się musiał zmierzyć. Mówi się, że na letnie wzmocnienia ma dostać aż... 200 milionów funtów. Suma kosmiczna, lecz czy prawdziwa? Działacze Manchesteru mają w pamięci wydatki Louisa van Gaala, który wydał krocie, a większego efektu to nie przyniosło. Kto jednak odmówi "Wyjątkowemu"?

Reputacja i kluczowi piłkarze

Kolejną sprawą jest odbudowanie reputacji - i swojej, i klubu. Brzmi dziwnie, prawda? Jeden z najlepszych - niektórzy mówią: najlepszy - trenerów na świecie ma coś udowadniać, przywracając blask jednemu z najbardziej utytułowanych klubów? A jednak ostatnie lata nie oszczędzają geniuszy. Portugalczyk, choć zdobył mistrzostwo Anglii z Chelsea, kilka miesięcy później zanotował gigantyczny regres, który poskutkował zwolnieniem. "The Blues" zostali najgorszym mistrzem w historii, bo ukończyli rozgrywki na dziesiątym miejscu. Dużo mówiło się o kłótniach w szatni, o wyniszczających metodach Mourinho, lecz nie wiadomo ile jest w tym prawy. Fakty są jednak takie, że choć nikt się tego nie spodziewał, to on zawiódł. Tak samo jak Manchester United zawodzi od odejścia sir Aleksa Fergusona. Występ w lidze, Europie i kolejna kompromitacja... Kibice mają tego dość. Choć marketingowo to ciągle gigantyczna marka, to Portugalczyk musi też przypomnieć piłkarzom innych klubów, że Old Trafford to ciągle kuszące miejsce do gry.

A skoro o tym mowa, to jednym z pierwszych zadań Mourinho będzie z pewnością zatrzymanie w klubie Davida de Gei. Hiszpan powiedział niedawno, że jeżeli van Gaal zostanie, to on na pewno odejdzie. Nie wiadomo tylko, co stanie się teraz, kiedy trenerem został właśnie "The Special One". Już rok temu Hiszpan był bliski transferu i gdyby tylko nie problemy z faksem, to dzisiaj prawdopodobnie biegałby w koszulce Realu Madryt. Niewykluczone - a nawet pewne - że temat "Królewskich" już niedługo powróci. Przybycie Mourinho może także oznaczać pożegnanie się z Juanem Matą, którego to odstrzelił przecież w trakcie pobytu w Chelsea. Choć filigranowy piłkarz w formie to absolutna czołówka "dziesiątek" w Europie, to Portugalczykowi nigdy nie przypadł do gustu, gdyż według niego zawodnik na takiej pozycji musi też dobrze bronić...

Idźmy dalej: kolejnym problem jest Wayne Rooney. O jego zasługach, wywalczonych tytułach i zdobytych bramkach można się rozpisywać, lecz sentymenty nie grają roli. Mourinho pokazywał to wiele razy. W czym więc problem? Anglik wydaje się mieć najlepsze lata za sobą, jeśli chodzi o grę na środku ataku. Na początku sezonu był wystawiany na tej pozycji, lecz kompletnie mu nie szło. Notował coraz to dłuższe serie bez gola, by później błysnąć, ale to ciągle nie było to. W końcu złapał kontuzję, a gdy wrócił na boisko to w zupełnie innej roli. Jako środkowy pomocnik wyraźnie odżył, złapał świeżość, formę i zachwyca - może nie jak za dawnych lat - ale prezentuje się nieźle. Powiedział nawet, że może grać tam do końca kariery. Problemem może być jednak sam Mourinho, który jeszcze niedawno widział w nim... pierwszego snajpera Chelsea! Oferował za niego nawet 40 milionów funtów, lecz to było za mało. Rooney został, ale teraz problem wraca. CO z nim zrobić, gdzie go ustawić? Całkowite odsunięcie na pewno nie wchodzi w grę, więc kto wie, czy to nie będzie kluczowa decyzja w kontekście zbliżającego się sezonu.

Guardiola znowu wrogiem nr 1

Mourinho będzie musiał także dogadać się z Ryanem Giggsem, o ile ten będzie chciał zostać. Walijczyk to absolutna legenda, o czym Portugalczyk wie, więc na pewno zaoferuje mu pozostanie w sztabie. Wątpliwe jest jednak to, by obaj mogli pracować razem. Wszystko wskazuje na to, że już niedługo ten zasłużony piłkarz spróbuje poprowadzić samodzielnie własną drużynę.  Portugalczyk będzie też musiał uważać na działania drugiej siły z Manchesteru. On vs Pep Guardiola – te pojedynki już teraz rozpalają wyobraźnie. Hiszpan powiedział kiedyś, że nie zamierza rywalizować na konferencjach prasowych, bo to jest terytorium Mourinho. Może i miał rację, ale sam też jest co najmniej niezły. Ich starcia na pewno będą ekscytujące, lecz jeśli nowy trener United za bardzo skupi się na tej rywalizacji, to może przegapić wiele rzeczy. W Anglii nie będzie jak w Hiszpanii, gdzie mógł skupić się na prowokowaniu Guardioli, czyli jedynego rywala. Tutaj wrogów będzie znacznie więcej, więc musi równomiernie rozłożyć siły.

Ważna będzie też relacja z kibicami. Fani Manchesteru są lojalni, lecz do tej pory mieli Mourinho za tego złego, a teraz on stanie po stronie ich mocy. Dla niektórych może być to bolesna miłość, więc to właśnie Portugalczyk będzie musiał wyciągnąć do nich rękę. Zagrzewać do dopingu potrafi, wygrywać – również, więc posiada ważniejsze cechy, by ich złączyć. Zanim jednak zajmie się nimi, będzie musiał także złączyć szatnię klubu. Mentalność zwycięzców wyparowała razem z Fergusonem, więc ktoś musi ją przywrócić. Jeżeli to wróci, to Manchester United znowu może być postrachem Wysp, a może i Europy.

Włodarze United bardzo wiele ryzykują. Sprowadzenie genialnego trenera po jego najgorszym sezonie w karierze jest odważnym posunięciem, biorąc pod uwagę wyniszczający charakter. Czy dogada się z Edem Woodwardem w kwestii transferów oraz rozwiąże wyżej wymienione problemy?  Na pewno konferencje prasowa będą ciekawsze.