Trener Górnika Łęczna Piotr Mazurkiewicz już w czwartek spróbuje zdobyć kobiecy Puchar Polski w piłce nożnej. W finale prowadzona przez niego drużyna zmierzy się z Medykiem Konin. I choć wynik meczu jest niewiadomą, to jednego piłkarkom Mazurkiewicza nie zabraknie - charakteru. A ten szkoleniowiec szlifuje w… kopalni. Tam na co dzień pracuje jako górnik.

 

- Wstaję o piątej rano i przygotowuję sobie śniadanie. Pracę rozpoczynam o 6:30, wtedy jest zjazd. Wyjeżdżam z kopalni o 14. Później przebieram się i jadę na przygotowany wcześniej trening. Tak wygląda moje życie - mówi Polsatsport.pl i dodaje: - Mam takie szczęście, że w życiu trafiam na dobrych ludzi. I koledzy z oddziału dopingują, przyjeżdżają na mecze.

 

Dziś na Stadionie Miejskim we Włocławku dojdzie do hitowego pojedynku. Na murawie zobaczymy wiele reprezentantem Polski. Do finałowego starcia trener podchodzi jednak z pokorą.

 

- Mam dużo szacunku do przeciwnika. Medyk to trudny przeciwnik, ale i na jesień, i na wiosnę, udowodniliśmy, że jesteśmy równym partnerem. Stworzyliśmy dobre widowiska. Wierzę, że podobnie będzie w finale Pucharu Polski - zapewnia doświadczony szkoleniowiec.

 

Transmisja finału Pucharu Polski kobiet Górnik Łęczna - Medyk Konin od godz. 16:00 w Polsacie Sport! Komentują Justyna Kostyra i Michał Listkiewicz.