To było klasyczne zestawienie parterowicza z kimś, kto szukał stójki. Litwin to zawodnik znany z występów dla organizacji Fight Exclusive Night, w której to zaskoczył choćby Pawła Kiełka oraz Alberta Oodzimkowskiego, poddając ich już w pierwszych rundach! Verbickas bardzo szybko spróbował sprowadzenia, lecz przyciśnięcie do lin nic dało, tak samo jak w kilku kolejnych przypadkach. Litwin prezentował się zgodnie z założeniami, czyli nacierał i nie liczył się z ciosami Szymuszowskiego. Polak na minutę przed końcem pierwszej rundu sam spróbował obalenia i to mu się udało! Kilkadziesiąt sekund przeleżał, a w końcówce trafił efektownym kolanem.

 

W drugiej rundzie Verzbickas ruszył niczym Aziz Karaoglu w pierwszych sekundach i nawet próbował efektowanego poddania, lecz Szymuszowski szybko uciekł z trudnej pozycji i znalazł się na górze. Po chwili leżenia przeszedł do pozycji bocznej, której jednak nie wykorzystał, gdyż okazji do ciosów łokciami miał co najmniej kilka. Litwin chciał za wszelką cenę wstać, zdecydował się nawet na oddanie pleców, z czego nie skorzystał Polak. Później Szymuszowski ponownie skutecznie obalił, czym z pewnością zyskał na kartach punktowych.

 

Oglądanie Verzbickasa w parterze to była czysta przyjemność, bo potrafi tam zrobić praktycznie wszystko. Zabrakło tylko wykończenia… Na minutę przed końcem ostatniej rundy Litwin bardzo ciasno złapał głowę Szymuszowskiego i wydawało się, że jest w stanie zakończyć ten pojedynek, lecz nie starczyło mu sił na sfinalizowanie akcji. Gdyby to była pierwsza runda, to kto wie - może by mu się to udało. A tak Szymuszowski niemal całą rundę spędził na górze, co pozwoliło mu wygrać walkę.