Poprzednie dwa spotkania tej serii w Toronto "Kawalerzyści" przegrali, jednak w piątek nie dali szans jedynemu kanadyjskiemu zespołowi w lidze NBA.

 

Zespół z Cleveland po pierwszej kwarcie prowadził 31:25, do przerwy powiększył różnicę do 14 punktów (55:41), a w trzeciej części jego przewaga wzrosła do 21 (83:62). Raptors, którzy pierwszy raz w historii klubu awansowali do finału konferencji, w ostatniej odsłonie zdołali tylko zmniejszyć straty do 10 (78:88).

 

LeBron James zdobył dla zwycięzców 33 punkty i miał 11 zbiórek. Gwiazdor Cleveland miał tym razem istotne wsparcie swoich kolegów, z którymi tworzy w drużynie "Wielkie Trio". Kyrie Irving uzyskał 30 pkt i dziewięć asyst, a Kevin Love - 20 i 12 zbiórek. W dodatku J.R. Smith trafił pięć z ośmiu prób z dystansu, notując 15 pkt.

 

W zespole gospodarzy tylko dwóch graczy miało dwucyfrową zdobycz punktową: Kyle Lowry - 35 i DeMar DeRozan - 20.

 

"Dziś konieczne było, żebym zaprezentował swoją najlepszą koszykówkę, zagrał agresywnie" - skomentował swój występ James, wcześniej dwukrotny mistrz NBA z Miami Heat (2012, 2013), który wystąpi w finale ligi szósty raz z rzędu.

 

Taka sytuacja nie zdarzyła się w NBA od 50 lat. "Król James" jest ósmym graczem w historii z takim osiągnięciem, ale pierwszym spoza Boston Celtics, którzy zdominowali rozgrywki w latach 60. XX wieku.

 

"Poczyniliśmy olbrzymi postęp w tym sezonie, a wierzę, że możemy grać jeszcze lepiej. Mieliśmy swoje wzloty i upadki, ale to co osiągnęliśmy jest niesamowite. Wierzę w moich kolegów i sztab szkoleniowy, który wykonał niesamowitą pracę" - dodał James.

 

Cavaliers czekają teraz na rywala, z którym przyjdzie im się spotkać w walce o tytuł.

 

W finale Konferencji Zachodniej koszykarze Oklahoma City Thunder prowadzą z broniącymi tytułu Golden State Warriors 3-2. Szósty mecz odbędzie się w nocy z soboty na niedzielę w Oklahomie, ewentualny siódmy - w poniedziałek w Oakland.

 

Rywalizacja o mistrzostwo rozpocznie się 2 czerwca.