Bożena Pieczko: Sprawdziła się stara siatkarska maksyma: kto nie wygrywa 3:0, ten przegrywa 2:3. Co się stało, że Francuzi nie potrafili dokończyć tego dzieła zniszczenia, które oglądaliśmy w dwóch pierwszych setach?

 

Ireneusz Mazur: Dzisiejszy mecz był niezwykły, jeśli chodzi o wydarzenia. Francuzi rozegrali dwa pierwsze sety i połowę trzeciego w takim stylu, że wydawało się, że nic złego nie może się im przytrafić. Okazało się jednak, że rzeczywistość ich przerosła, a dla nas otworzyła przestrzeń, która okazała się szczęśliwa. Zawodnicy, którzy weszli z ławki, odmienili styl gry reprezentacji. Dawid Konarski, rozgrywający Fabian Drzyzga wnieśli zupełnie inny styl gry. Ta stara siatkarska maksyma znów dała o sobie znać, ale ja mam wrażenie, że ta przemiana naszej drużyny była wynikiem kilku elementów. Francuzi prawdopodobnie uwierzyli już w swoją wielkość i przez tą miłość, którą się obdarzyli stracili czujność. Odpuścili trochę zagrywkę, nie grali już tak ryzykownie, nie byli już tak skoncentrowani. Próbowali patrzeć na to, jak my sami zaczynamy przegrywać ten trzeci set. Trochę się przeliczyli w tych swoich oczekiwaniach. Świetna, męska gra i ambicja poszczególnych graczy, zespołu, który budował się w trakcie meczu, spowodowały, że Francuzi nagle zaczęli tracić całą swoją siłę i trudno im było się odbudować. Nawet powroty poszczególnych graczy niczego ne wniosły.

 

Po tych dwóch meczach jesteśmy w sytuacji bardzo korzystnej i mam nadzieję, że w kolejnych spotkaniach będziemy się prezentować jeszcze lepiej i już nie będzie potrzeba pięciu setów, żeby wygrywać. Cieszę się, że z tych dwóch trudnych meczów potrafiliśmy wyjść zwycięsko i to jest chyba największy plus naszej drużyny.

 

Przed Polakami dzień przerwy, a we wtorek kolejny rywal - nieprzewidywalna Japonia. Czego możemy oczekiwać po tym spotkaniu, czy znów zobaczymy zmienników w dłuższym wymiarze czasowym?

 

Mam wrażenie, że styl prowadzenie reprezentacji przez Stephane Antigę i Philippe Blaina jest przewidywalny. Drużyna będzie ustawiona w podstawowym składzie, może będzie jakiś drobny retusz. Do wyjściowego składu powinien wrócić Mateusz Mika. Mecz z Francją pokazał selekcjonerowi, że ma rezerwowych, że zawodnicy którzy są na ławce mogą grać dobrze, a nawet bardzo dobrze. W tej sytuacji będzie mu łatwiej sięgać po tych zawodników i to jest ta wartość, która wypływa z ostatniego meczu.