"Gdybym miał konkursy, w których po 5-6 rzutów było po 67-68 m to stwierdziłbym, że jest za dobrze. Tak naprawdę mam jedną, dwie próby w zawodach fajne, więc nie ma wielkiego szału, ale jest przyzwoicie" - powiedział PAP zawodnik WKS Śląsk Wrocław.

Małachowski początek sezonu ma bardzo pracowity. Startuje nawet po trzy razy w tygodniu. Z jednego mityngu jedzie od razu na kolejny.

"Trzeba po prostu postartować, przyzwyczaić organizm do stresu, bo konkurs na igrzyskach będzie naprawdę trudny i różnie tam może być" - zaznaczył.

Teraz czekają go jeszcze dwa ważne występy w Diamentowej Lidze - w czwartek w Rzymie i w niedzielę w Birmingham. Później chce trochę odpuścić i zająć się treningiem w Warszawie. Gdy mówi o olimpijskiej rywalizacji, wspomina także o młodych zawodnikach.

"Philip Milanov, Robert Urbanek, Christoph Harting, Daniel Jasinski - Niemiec polskiego pochodzenia. Jego ojciec startował w barwach Polski. Wraca Robert Harting, jest też Gerd Kanter. Tych ludzi, którzy mogą w Rio zdobyć medal jest sporo. To szóstka, siódemka zawodników, którzy naprawdę będą groźni" - ocenił.

Małachowski, który w dorobku ma już medal olimpijski - srebro z Pekinu (2008), uważa, że to może być ostatnia szansa, by stanąć ponownie na podium igrzysk.

"Teraz jest pokoleniowa zmiana zawodników, wchodzą młodzi, którzy już w zeszłym sezonie pokazali, że są mocni. W tym roku są jeszcze lepsi, więc będą na pewno walczyć o medale, a za rok to już będzie bardzo ciężko z nimi powalczyć, chociaż oczywiście nie poddaję się" - podkreślił.

Podopieczny Witolda Suskiego nie kończy na razie kariery. Jest zdania, że dopóki jest zdrowie i chęci, chce nadal "pracować na stadionie", ale jest świadom, że czas umyka i z roku na rok będzie coraz trudniej utrzymywać się w światowej czołówce.

"Za cztery lata będzie na pewno ciężko, będę miał 37 lat, więc to nie będzie takie proste rzucać po 70 metrów. Nie ma co gdybać, bo może być tak, jak w oszczepie w igrzyskach Londynie, gdzie 84 metry dawało złoty medal, a dzisiaj na mityngu to nie gwarantuje nawet pierwszej trójki" - wspomniał. Małachowski jest liderem światowej tabeli wynikiem 68,15, uzyskanym w Warszawie 28 maja. Rzuty powyżej 68 metrów w tym roku mieli także Niemiec Christoph Harting (68,06) i Jamajczyk Fedrick Dacers (68,02).