Marcin Lepa: To był trudny, ale przydatny test. Z drużyną grającą dużo piłką, grającą technicznie i szybko. Holendrzy w Gdańsku bardziej przypominali Niemcy, aniżeli Irlandię Północną.

Zbigniew Boniek: Pod względem szkoleniowym był to fantastyczny mecz towarzyski. Dla selekcjonera będzie to świetny materiał do analiz. Nie zapominajmy, że mistrzostwa zaczynamy dwunastego czerwca, forma zawodników jeszcze przyjdzie. Na boisku dali z siebie wszystko. Holendrzy są zespołem, który potrafi znakomicie utrzymywać się przy piłce, tak się złożyło: mieli dwie sytuacje i strzelili dwie bramki. Mam takie powiedzenie: zwycięstwa dają tylko szczęście, zaś porażki uczą. Z tej porażki możemy wyciągnąć wiele korzystnych wniosków.

Czy trener Nawałka dał w środę jasny sygnał: to jest moja pierwsza jedenastka na mistrzostwa Europy? Dodając tutaj Krychowiaka to będzie wyjściowa drużyna na Irlandię Północną?

Trudno mi powiedzieć. Wydaje mi się, że trener Nawałka codziennie obserwuje formę zawodników. Ciężko absolutnie wyrokować, jaka będzie pierwsza jedenastka. Mamy grupę piłkarzy, którzy chcą przebojem wedrzeć się do pierwszej jedenastki i oglądaliśmy to w drugiej połowie: zmiennicy dali dużo energii i gryźli trawę, aby odwrócić losy meczu. Zabrakło precyzji i wykończenia. Nie ma się co tłumaczyć: przegraliśmy z zespołem, który co prawda nie jedzie na Euro, jednak w piłkę grać potrafi doskonale.

Największy plus przegranego sparingu z Holandią?

Jest to praca dla trenera, dla sztabu, mnie jako prezesowi ciężko się na ten temat wypowiadać. Na pewno jest kilka widocznych gołym okiem plusów: Artur Jędrzejczyk po raz kolejny pokazał swoją wszechstronność, młodzież po wejściu na boisko wniosła ogień.