Polacy, po czwartkowym zwycięstwie nad Wenezuelą 3:0 w turnieju kwalifikacyjnym w Tokio, zapewnili sobie udział w igrzyskach w Rio de Janeiro. Makowski uważa, że liczy się przede wszystkim osiągnięcie celu. - To, czy graliśmy tak, czy inaczej, nie ma znaczenia, ale z drugiej strony wszystkie spotkania do tej pory wygraliśmy. Udało nam się pokonać Francuzów, z którymi ostatnio przegrywaliśmy. To zwycięstwo szczególnie cieszy, tym bardziej, że przegrywaliśmy 0:2 i było praktycznie po meczu. To bardziej cenne niż zwycięstwa 3:0 nad Japonią czy Wenezuelą - powiedział szkoleniowiec.

 

Podobny przebieg miało spotkanie z Chinami, w którym biało-czerwoni także odwrócili losy pojedynku z 0:2 na 3:2. - Jest dużo wiary w tym zespole. Nawet przegrywając 0:2 z Chinami, było widać, przynajmniej z mojej perspektywy, że zawodnicy byli pewni tego, co robią i są przekonani, że wygrają ten mecz. Co do kwestii taktycznych nie chcę wnikać w szczegóły i mówić truizmów. Jeśli mamy dobrą zagrywkę i jednocześnie radzimy sobie w przyjęciu serwisu, to wówczas wszystko nam pasuje. Ale to są rzeczy oczywiste w siatkówce - dodał.

 

Polskim siatkarzom brakuje w Japonii stabilizacji. Niektóre fragmenty meczów oddali praktycznie bez walki, a trzy z pięciu spotkań wygrali dopiero po tie-breakach. - Myślę, że to nie jest tak, że tylko Polacy grają nierówno, bo to dotyczy także innych zespołów, choćby i Francji. To wynika z tego, że było bardzo mało czasu na przygotowania, a zawodnicy są jeszcze zmęczeni całym sezonem - podsumował trener Łuczniczki Bydgoszcz.