W niedzielę rano poziom Sekwany wynosił w Paryżu 5.8 metra, czyli w jeden dzień spadł o 30 cm. Stan alarmowy został zażegnany, bo jeszcze w sobotę wyglądało to niepokojąco. Wydaje się, że niebezpieczeństwo powodzi zostało zażegnane. Inne miasta francuskie, gdzie mają się odbyć mecze Euro jak Lyon (rzeka Rodan) czy Bordeaux (rzeka Garonne) jakoś nie ucierpiały jak Paryż. Merostwo Paryża wydało blisko 2 miliony na pawilony, którymi miał dysponować każdy z 24 uczestniczących krajów w Euro. Były już ustawione na brzegu Sekwany, ale natura okazała się bezlitosna. Wszystkie pawilony zostały zalane i mimo że poziom rzeki zdecydowanie się obniżył. Merostwo stołecznego miasta nie jest w stanie materialnie przywrócić stanu rzeczy sprzed kilkunastu dni. A szkoda, bo 16 czerwca - w dniu meczu Polski z Niemcami - ma być polskim dniem w Paryżu... Hasło tego dnia to: "od polskiego hydraulika do Lewandowskiego".

Ale najważniejsze jest jednak to, że sytuacja polepsza się z dnia na dzień. W czwartek odbędzie się wielki i darmowy koncert Davida Guetty na Polu Marsowym położonym koło wieży Eiffla. Na Fan Zone ma się zjawić komplet (92 000) publiczności. Władze państwowe podjęły również decyzję, by paryska fan zone'a była czynna w każdy dzień, bo w obawie o różnego rodzaju zajścia (przede wszystkim bójki między kibicami) planowo jej zamknięcie w dniu meczu.

Polepszyły się również morale reprezentacji. Zapomniano już o niedawnych aferach, które oburzyły całe społeczeństwo Francji. Na sobotnim meczu ze Szkocją, który odbył się na stadionie Saint-Symphorien w Metz, gościem honorowym był słynny Aime Jacquet. Komplet publiczności zgotował mu owacje na stojąco. Przed spotkaniem wyściskał się z Didierem Deschampsem, z którym sięgnął w 1998 roku po tytuł mistrza świata. Ta atmosfera udzieliła się również piłkarzom, którzy zagrali koncertowo i odnieśli zdecydowany sukces. Przeciwnik może nie był z najwyższej półki, ale gra i skuteczność Trójkolorowych musiały robić wrażenie. Charakterystyczne jest to, że Les Bleus grają futbol ofensywny. Gra do przodu w każdym meczu, ustawienie 4-3-3 wydaje się optymalne... Zdecydowanie jednak dominuje formacja ofensywna. Jak nie Griezmann, to Payet. Jak nie Coman, to Martial. Jak nie Giroud (dwa gole ze Szkocją), to Gignac. Deschamps dysponuje takim potencjałem ofensywnym. Nie można też zapomnieć o znakomity duecie Matuidi-Pogba, ktory rządził w linii pomocy, ale także włączał się do ofensywy. Ze Szkocją obrona nie miała trudnego zadania, ale wydaje się, że duet Rami-Koscielny zaczyna być skuteczny. W każdym z ostatnich czterech starć podopieczni Deschampsa pokazali duży piłkarski kunszt i niesamowitą skuteczność. Trzy bramki z Holandią na wyjeździe, cztery z Rosją, trzy z Kamerunem i tyle samo ze Szkocją w Metz.

Po meczu ze Szkocją piłkarze spędzili cały poranek z rodzinami na miejscu w Metz. To im się w pełni należało, ale już wieczorem kolację mają zjeść w swojej bazie w Clairefontaine, gdzie ma się zjawić sam Francois Hollande, prezydent Francji. Wyraził bowiem wielkie zaufanie zarówno do piłkarzy, jak i trenera.

Cała Francja niecierpliwie czeka na piątkową potyczkę z Rumunią na Stade de France.