Pindera: Nokaut w dwóch aktach

Sporty walki
Pindera: Nokaut w dwóch aktach
fot. PAP
Arlen Lopez (z prawej), czyli członek zespołu Cuba Domadores.

Pięściarze Cuba Domadores nie dali w Taszkiencie cienia szans drużynie British Lionhearts i rozbili ją w finale World Series of Boxing 9:1.

Dla Kubańczyków, którzy od trzech lat uczestniczą w tych rozgrywkach, to drugie zwycięstwo. Przed rokiem przegrali w Kazachstanie finał z Astaną Arlans, którą w tym sezonie, przed tygodniem w Londynie, pokonali w półfinale 7:3 Brytyjczycy. „Lwie Serca” to ciekawy, silny zespół, ale nie na tyle, by nawiązać równą walkę z Kubańczykami, którzy rywalizację w WSB traktują wyjątkowo prestiżowo, stąd najmocniejszy skład na jaki ich stać. I nic dziwnego, że w stolicy Uzbekistanu sprawili Brytyjczykom solidne lanie.

Tym razem finał rozegrano jednego dnia. Dziesięć pięciorundowych walk podzielono jedynie na dwie części, ale nie miało to wpływu na przebieg rywalizacji, która zgodnie z przewidywaniami przebiegała pod dyktando pięściarzy z „Gorącej Wyspy”.

Akt I

Pierwsze zwycięstwo dla Cuba Domadores odniósł 19 letni Johanys Argilagos, który w wadze papierowej (49 kg) pokonał Galala Yafai. Wygrana aktualnego mistrza świata była jednogłośna, ale cztery lata starszy Yafai pokazał, że można z nim wiązać nadzieję na przyszłość. Druga walka skończyła się szybciej. W trzeciej rundzie lewy hak Robeisy Ramireza (56 kg), złotego medalisty olimpijskiego z Londynu (2012), bity na korpus, w okolice splotu słonecznego, posłał Petera McGraila na deski, chwilę później na ring poleciał ręcznik rzucony przez jego sekundantów i pojedynek został przerwany.

Anglik może być niezłym zawodowcem, bo nie można odmówić mu serca do walki, ale to Kubańczyk ma mistrzowskie papiery. Nawet większe niż jego kolega z drużyny, Yasnier Toledo (64 kg), który gładko pokonał Daltona Smitha.

Kolejny kandydat na zawodowego mistrza, a wcześniej na zwycięzcę igrzysk w Rio, to Arlen Lopez (75 kg), najlepszy zawodnik ubiegłorocznych MŚ w Katarze. Kubańczyk skończył Troy’a Williamsona  podobnie jak Ramirez w trzeciej rundzie i pokazał, że stać go na to, by w  sierpniu stanąć na najwyższym stopniu olimpijskiego podium. Tyle, że w wadze średniej będzie kilku kandydatów do złota.

Podobnie jak w kategorii ciężkiej (91 kg), gdzie w ślady swojego wujka, legendarnego Felixa Savona zechce pójść jego kuzyn Erislandy Savon, który w Taszkiencie już w pierwszym starciu rozprawił się z Lawrencem Okolie. Anglik wprawdzie ma kwalifikację olimpijską, ale Savon pokazał mu w tym pojedynku jakie są jego szanse w konfrontacji z najlepszymi. Delikatnie mówiąc: niewielkie.

Tym samym nokaut w pierwszym akcie finału stał się faktem. Cuba Domadores prowadzili 5:0 i właściwie było już jasne, że finał WSB jest ich.

Akt II

W szóstym sezonie rozgrywki WSB zostały zdominowane przez Kubańczyków. W ćwierćfinale znokautowali Mexico Guerreros 10:0, w półfinale w takim samym stosunku rozbili świetnie wcześniej spisujących się debiutantów, Uzbek Tigers.

I po pierwszym akcie Wielkiego Finału w Taszkiencie wszystko wskazywało na to, że i w drugim będzie tak samo. Tym bardziej, że już na początku tej odsłony Yosbany Veitia zyskał więcej uznania w oczach sędziów  od 19 latka z Anglii, Muhammada Ali. Znacznie niższy kubański wicemistrz świata zaczął dobrze, miał przewagę, ale rywal nie dał się zdominować, co więcej pokazał, że za rok, dwa, to on może być górą. Tym razem przegrał 1:2, ale to kolejny, wielki talent w angielskim boksie i z pewnością jeszcze o nim usłyszymy. Być może już w Rio.

Tak samo, jak o rok starszym Luke McCormacku, który przegrał wprawdzie wysoko z trzykrotnym mistrzem świata, Lazaro Jorge Alvarezem, ale suchy wynik nie oddaje tego co działo się w ringu. Młody Anglik, podobnie jak jego brat bliźniak, Pat McCormack, który z jak najlepszej strony pokazał się tydzień temu w meczu z Astana Arlans (ale w finale nie wystąpił), ma wszystko, by odnosić sukcesy na zawodowych ringach.

Niestety takich papierów nie mają dwaj kolejni zawodnicy British Lionhearts. Ekow Essuman (69 kg) i Thomas Hart (81 kg) w pojedynkach z takimi asami jak Roniel Iglesias, czy Julio Cesar La Cruz z góry stali na straconej pozycji. Iglesias to złoty medalista igrzysk w Londynie w niższej kategorii, a Cruz ma już na koncie trzy tytuły mistrza świata i olimpijski brąz sprzed czterech lat. Wyniki były więc łatwe do przewidzenia. Essumana poddano w drugiej rundzie, a Hart, choć wytrwał do końca, został zdeklasowany.

Honor Brytyjczyków obronił dopiero w ostatnim pojedynku Fraser Clarke. Kubańczyk Lenier Pero, to wprawdzie były mistrz świata juniorów w wadze 91 kg i zwycięzca tegorocznego turnieju kwalifikacyjnego dla obu Ameryk w Buenos Aires (plus 91 kg), ale to jednak wciąż typowy cruiser, w najcięższej kategorii jego ciosy nie mają wymowy. Tym bardziej, że Clarke, to kawał chłopa, który może przyjąć i przyłożyć.  

W Taszkiencie przyłożył na korpus w czwartej rundzie i było po wszystkim. Nokaut, jaki zafundowali w tym meczu rywalom Cuba Domadores został więc częściowo osłodzony.

Janusz Pindera, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze