Iwańczyk: O Polakach wiemy coraz mniej. Czy to Nawałki sztuka kamuflażu, czy już kłopoty?

Piłka nożna
Iwańczyk: O Polakach wiemy coraz mniej. Czy to Nawałki sztuka kamuflażu, czy już kłopoty?
fot. PAP

Cztery dni przed pierwszym meczem na Euro o polskiej reprezentacji wiadomo mniej niż przed każdym innym spotkaniem podczas kadencji trenera Adama Nawałki. Nie mam obaw, jeśli selekcjoner założył sobie, że przeciwników we Francji weźmie także blefem. Jeśli jednak jego decyzje personalne są wynikiem wątpliwości, jakie nim targają, zaczynam się o ten turniej poważnie bać.

Nawałka z usypiającym wręcz spokojem odpowiadał na kolejne pytania polskich dziennikarzy na pierwszej konferencji we francuskim La Baule. Ogólnikami, bez „mięsa”, które nastawione na sensację portale mogłyby wywlec z mocnym tytułem na pierwszą stronę. Wtedy to mikrofon chwycił dziennikarz „Przeglądu Sportowego” Tomasz Włodarczyk i podjął kwestię, która wprost zmroziła Nawałkę. Była to prośba o wyjaśnienie komunikacyjnego chaosu w sprawie kontuzji najlepszego gracza dwóch towarzyskich spotkań z Holandią i Litwą. Zaraz po poniedziałkowym meczu w Krakowie PZPN poprzez swojego rzecznika wydał w tej sprawie oświadczenie: „Kamil Grosicki doznał skręcenia stawu skokowego. Badania wykonane po meczu wykazały nadwyrężenie aparatu torebkowo-wiązadłowego stawu”. Dziś jednak zobaczyliśmy utykającego pomocnika, a Włodarczyk publicznie stwierdził, że według jego informacji więzadła zostały naderwane, a nie nadwyrężone.

 

Skonfundowany selekcjoner znów odesłał do oficjalnego komunikatu, zapewnił, że nie będzie szafował zdrowiem Grosickiego, jeśli nie będzie w stanie grać, ale sytuacja ta oznacza, że jest poważniej niż myśleliśmy. To wszystko powoduje, że praktycznie w przededniu pierwszego spotkania na Euro z jedenastki na Irlandię Płn. kadra ma najwyżej czterech pewniaków. Tylko czterech, bo pewności co do pozostałych Nawałka w towarzyskich spotkaniach nas dziennikarzy, kibiców i rywali skutecznie pozbawił. Oznacza to także, że zupełnie legł w gruzach udany pomysł selekcjonera na lewą stronę naszej drużyny.

 

Oczywiście nie ma trener wpływu na wypadki losowe, nie mógł przecież zakładać, że wypadnie mu dwóch (Maciej Rybus, Paweł Wszołek), a nawet trzech piłkarzy, jeśli liczyć się z nieobecnością Grosickiego na pierwszy mecz turnieju. W pozostałych przypadkach sytuację skomplikował sam szkoleniowiec. I zupełnie nie mam obaw, jeśli założył sobie, że przeciwników we Francji weźmie także blefem. Jeśli jednak jego decyzje personalne są wynikiem wątpliwości, jakie nim targają, zaczynam się o ten turniej poważnie bać.

Niepewność, choć oczywiście można zakładać, że zagra Wojciech Szczęsny a nie Łukasz Fabiański, zaczyna się już od bramki. Wymiar, w jakim grali wszyscy trzej, bo i 45 minut dostał Artur Boruc, oraz uznanie, jakie zdobył w minionej rundzie w AS Roma pierwszy z wymienionych wskazują właśnie na niego.

 

Co jednak z obroną? Mnogość wariantów, jakie zaproponował Nawałka, w pierwszym odruchu poddało pod wątpliwość nawet niekwestionowaną dotąd pozycję Łukasza Piszczka. Oczywistością jest, że gracz ten potrzebuje raczej odpoczynku, a nie towarzyskich potyczek, ale jedyne 45 minut, jakie obrońca Borussi Dortmund dostał z Holendrami, wyglądało po prostu źle. Potencjalny jego zmiennik, czyli Artur Jędrzejczyk, szansy w dłuższym wymiarze jednak nie otrzymał. Na boku obrony najdłużej męczył się za to wybitnie ofensywnie usposobiony Bartosz Kapustka.

 

Jeszcze większy dylemat, a co za tym idzie i obawa, wiąże się ze środkiem defensywny. Kamil Glik – wiadomo. Ale kto obok niego? Dlaczego trener spróbował trzech wariantów, ale w żadnym nie było pary Glik – Bartosz Salamon, która na takiego rywala jak Irlandia Płn., wydaje się najtrafniejsza. Testy wskazują, że szansę dostanie Thiago Cionek, ale wtedy pół Polski spanikuje jeszcze przed pierwszym gwizdkiem. Michał Pazdan nie jest ponoć do końca zdrowy, więc tu zagadka jest największa. Z lewej strony najrozsądniej byłoby postawić na Jakuba Wawrzyniaka, ale tu równie dobrze może zagrać Jędrzejczyk.

 

Mecze towarzyskie póki co odpowiedziały nam, że równe zero są szanse na grę Karola Linettego oraz Mariusza Stępińskiego. Notowań nie podwyższył sobie Filip Starzyński. Pewniakami absolutnymi są za to napastnicy – Robert Lewandowski i Arkadiusz Milik – oraz Grzegorz Krychowiak. Kto zbuduje pomoc obok niego, Nawałka raczy wiedzieć. W środku wszystko zależy od tego, jak rywala postrzega trener i jego sztab. Jeśli chce go brać ofensywnie, będzie Piotr Zieliński. Rozsądek podpowiada jednak, by postawić na pozycji nr 8 Krzysztofa Mączyńskiego. Notowania Tomasza Jodłowca są wiele niższe. Chyba, bo trener im bliżej najważniejszego meczu, tym bardziej lubi zaskakiwać.

 

Pytają niektórzy, ile wniosły sprawdziany z Holandią i Litwą. Naprawdę wiele, choć dotyczy to jednego gracza. Wiemy bowiem, że jeśli Grosicki nie da rady, absolutnie gotowy jest Kapustka. Gotowy jest i do tego, by zastąpić Jakuba Błaszczykowskiego, gdyby była taka konieczność.

 

Zgłupieliśmy my, zgłupieli kibice, zgłupieli rywale, którzy w dwóch spotkaniach zobaczyli w sumie jeden wariant rozegrania stałego fragmentu gry (rzut rożny i gol z Holandią). Reszta jest zagadką. I jeśli Nawałka to sobie zaplanował, kapelusze z głów. Prawda jest jednak taka, że cztery dni przed pierwszym meczem na Euro o polskiej reprezentacji wiadomo mniej niż przed każdym innym spotkaniem podczas kadencji tego selekcjonera. I jeśli to wynik niepewności trenera, to... Nie, nie chcę tego pisać.

Przemysław Iwańczyk, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze