Keshi zmarł w środę, choć tego samego dnia planował podróż do Stanów Zjednoczonych, gdzie na co dzień mieszka. Jego przyjaciele powtarzali, że był w znakomitej formie i nigdy nie skarżył się bóle czy jakiekolwiek problemy zdrowotne. Nie dziwi więc, że informacja podana przez Nigeryjską Federację Piłkarską jest dla nich szokiem. I nie tylko dla nich. Keshi zostawił czwórkę dzieci, które to w grudniu zeszłego roku straciły również matkę. Kate, jego żona, po trzech latach przegrała walkę z rakiem.

Keshi to wielka postać afrykańskiej piłki nożnej. W trakcie kariery zawodowej grał m.in. w Anderlechcie Bruksela czy też RC Strasbourg. W reprezentacji zanotował aż sześciedziesiąt meczów, będąc członkiem drużyny, która wyszła z grupy na mistrzostwach świata w 1994 roku i odpadła w 1/8 finału z Włochami w dramatycznych okolicznościach. W tym samym roku sięgnał także po Puchar Narodów Afryki.

Później zdecydował się na karierę trenerską. Na tym polu także ma wiele do powiedzenia, gdyż zbierając szlify jako asystent selekcjonera w młodzieżowej reprezentacji, sięgnał po złoto na igrzyskach olimpijskich w 1996 roku. Później zaczął samodzielną pracę. Jako pierwszy trener wprowadził Togo na mistrzostwa świata, lecz na skutek słabego występu w Pucharze Narodów Afryki zostal zwolniony przed niemieckiem mundialem. W 2013 roku wygrał za to Puchar Narodów Afryki, prowadząc Nigerię. Stał się też drugim człowiekiem, który wygrał te rozgrywki jako zawodnik i trener.