W normalnych okolicznościach Eugen Polanski przygotowywałby się właśnie do mistrzostw Europy we Francji. Ale ponad dwa lata temu piłkarz TSG 1899 Hoffenheim zrezygnował z występów w reprezentacji Polski. Na kilka dni przed Euro 2016 zamiast szlifować formę, kosi trawę, odbiera synów ze szkoły, a piłkę kopie jedynie w ogródku. – We Francji będę oczywiście kibicował Polsce. Wierzę, że wyjdziemy z grupy – powiedział Polsatsport.pl Polanski, którego odwiedziliśmy w jego rodzinnym domu w Bingen am Rhein.

Sebastian Staszewski: Zamiast szykować się na Euro, kosi Pan trawę w ogródku…

Eugen Polanski: Sytuacja jest, jaka jest. Życia nie zmienimy. Dlatego trochę odpoczywam. Ale reprezentację obserwuję.

Czuje już Pan atmosferę zbliżających się mistrzostw?

Czuję jako kibic. A może ktoś więcej, bo przecież byłem częścią tej drużyny. Mam kontakt z chłopakami. Życzę im wszystkiego najlepszego. Nie szczęścia, bo szczęścia nie będą potrzebowali. Wiedzą co mają grać, są mocni. Mają odpowiednią klasę, aby rozegrać fajne mecze.

Widział Pan przegrany mecz z Holandią?

Całego nie obejrzałem, widziałem tylko urywki. To był mecz towarzyski, każdy chciał się pokazać, a więc nie mogło wyjść idealnie. We Francji będzie jednak inaczej.

Mamy w końcu drużynę, którą stać na sukces?

Wszyscy wiedzieliśmy, że mamy dobrych zawodników. W eliminacjach okazało się, że mamy także drużynę. Dlatego wyjście z grupy jest realne. To pierwszy cel. Myślę, że damy radę, a później wszystko jest możliwe.

Wybiera się Pan do Francji?

Tak, na wakacje. Z dzieciakami ruszamy do Disneylandu. A później będę na meczu z Niemcami. Kibicować będę oczywiście biało-czerwonym!

Niedaleko w Wiesbaden pochowany jest wspaniały polski pisarz, Marek Hłasko. Tytuł jednego z jego opowiadań to „Pierwszy krok w chmurach”. Jaki będzie ten nasz pierwszy krok w chmurach, 12 czerwca w Nicei?

Nieważne jaki on będzie. Ważne, abyśmy z Irlandczykami wygrali!

Całą rozmowę z Eugenem Polanskim zobacz w materiale wideo.