Ręcznie wypisywane dyplomy są  z mistrzostw Polski juniorów w Lesznie i młodzieżowego Pucharu Polski w Ostrołęce. „Kto wie, czy bez Ostrołęki byłoby Chicago, byłyby pasy, dziś wielkie telewizje i pieniądze” – mówi sklasyfikowany na drugim miejscu światowej listy WBC Fonfara, kończący sparingi przed walką ze Smithem Jr. „Takie jest życie. Jedna rzecz wszystko może zmienić”.

 

Przemek Garczarczyk: Dyplom za zajęcie pierwszego miejsca w mistrzostwach Polski juniorów obok pasa WBC. Fajnie wygląda.

 

Andrzej Fonfara: 2005 rok, Leszno, a później Puchar Polski w Ostrołęce. Mój ostatni turniej jako amator. Rok później byłem już zawodowcem. Ale wszystko zaczęło się w Ostrołęce. Powstała tam zawodowa grupa International Boxing Corporation, którą trenował Andrzej Gmitruk. Zaprosili mnie, takiego młodego chłopaka na sparingi i chyba dobrze się na nich pokazałem. Planowali wyjazdy do Stanów, jakieś gale, ale pierwszą mieli właśnie w Ostrołęce. Pokazali mi kontrakt, wszystko wyglądało dobrze, więc zdecydoiwałem się go podpisać, zaczęły się przygotowania do pierwszej zawodowej walki. Wygrałem w Ostrołęce, wyjechałem do Stanów...i zostałem. Nie znałem w Chicago nikogo, rodzina przyjechała za mną. Dojechał Marek z rodziną, później mama i tata.

 

Dziś Team Fonfara zawsze zaczyna się u Ciebie od mamy, taty, brata Marka.

 

Tak jest teraz, ale nikogo z nich wtedy w Chicago nie było. Wyjechałem do USA dlatego, że zostałem zawodowcem, a nie dla tego, że miałem do kogo. Plan tej grupy był taki, że główna baza będzie właśnie w Chicago, że wszystkie treningi pod wodą Gmitruka będą w Polce, ale tutaj w Stanach, będą odbywały się gale. Ale kiedy pierwsza gala w Chicago nie wypaliła tak jak się spodziewano, grupa zaczęła się rozwiązywać.  Stanąłem przed wyborem – wracać do Polski, ale zostać. Zostałem, trafiłem pod banderę Dominika Pesoli, który dziś jest razem z Warriors Boxing, zaczęły się sparingi z Samem Colonną. 

 

Historia alternatywna: Fonfara nie wygrywa w Ostrołęce, nie zostaje zaproszony na sparingi zawodowe. Nie ma Polskiego Księcia?

 

I Fonfara nie przyjeżdża do Stanów. To na pewno. Nie wiem nawet, czy byłbym pięściarzem, bo amatorski boks już wtedy padał na twarz. Sam nie za bardzo wiedziałem, co będę robił. Pojechałem na te sparingi jako mistrz Polski juniorów, nikt nie wiedział co się będzie działo z rozgrywkami już w seniorach. W Stanach też nikt za dobrze nie wiedział, co się będzie działo, ale były dobrze brzmiące plany, zaryzykowałem. Nikt mi żadnych gwarancji nie dawał. Walczyłem na Showtime o mistrzostwo świata. Za tydzień będę w głównej walce wieczoru na NBC, największej  stacji telewizyjnej na świecie. W Ostrołęce i Lesznie kamer nie było, ale tam to się wszystko zaczęło. Nigdy tego nie zapomnę.