Niesamowity gol Payeta uratował Francję! Mecz otwarcia dla Trójkolorowych!

Piłka nożna
Niesamowity gol Payeta uratował Francję! Mecz otwarcia dla Trójkolorowych!
fot. PAP

Kapitalny, fantastyczny, genialny. O bramce Dimitri Payeta w meczu otwarcia Euro 2016 będzie pisało się latami! Niesamowity gol pomocnika dał reprezentacji Francji zwycięstwo 2:1 w starciu z Rumunią. To Trójkolorowi mają więc trzy punkty po pierwszym spotkaniu mistrzostw Europy!

Chyba nikt we Francji nie wyobrażał sobie po losowaniu Euro 2016, że podopieczni Didiera Deschampsa mogliby stracić punkty w meczu otwarcia z Rumunią. Eksperci i kibice zastanawiali się raczej nad rozmiarami zwycięstwa Francji, a selekcjoner Trójkolorowych potwierdził pierwszym składem potwierdził, że gospodarze od początku zagrają bardzo ofensywnie. W bój posłani zostali Paula Pogba, Antoine Griezmann, Dimitri Payet i Oliver Giroud. Fantastyczna czwórka miała rozbroić rumuńską defensywę.

 

Blisko zimnego prysznica

Scenariusz, który wszyscy zakładali (może z wyjątkiem Rumunów) przed meczem, nijak miał się do tego, co kibice zobaczyli od pierwszych minut. Rumuńscy piłkarze od razu ruszyli na rywali agresywnym pressingiem i już w czwartej minucie wywalczyli pierwszy rzut rożny. Po przedłużeniu doskonałego dośrodkowania Nicolae Stanciu przed wyborną szansą do strzelenia gola stanął Bogdan Stancu. Będący trzy metry od bramki skrzydłowy gości zamiast wpakować piłkę do siatki trafił jednak wprost w Hugo Llorisa! Niesamowita interwencja francuskiego golkipera uratowała Trójkolorowych.

Gdy pierwszy szok już minął, a gospodarze nieco uspokoili grę, od razu pojawiły się sytuacje dla reprezentacji Francji. Nie minął kwadrans, a przed swoją szansą stanął typowany na gwiazdę mistrzostw Antione Griezmann. Penetrujące dośrodkowanie Dimitri Payeta przypadkowo odbiło się od obrońcy, a piłka spadła na głowę Francuza. Ten jednak był w trudnej sytuacji i trafił tylko w słupek. Rumuni mogli odetchnąć z ulgą...

W pierwszej połowie bardzo aktywny po francuskiej stronie był także Olivier Giroud. Napastnik Arsenalu miał dużą łatwość dochodzenia do strzałów, ale żadny z nich nie trafił nawet w światło bramki. W 36. minucie bliżej szczęścia był znowu Griezmann, ale jego sprytne uderzenie zostało zablokowane przez Sapunaru. Rumuni próbowali odgryzać się długimi piłkami, a jedna z nich mało co nie zakonczyła się tragicznie dla gospodarzy. Sędzia nie zauważył jednak ewidentnego faulu na Andone popełnionego na skraju pola karnego przez Koscielnego. Mimo to goście mieli prawo być zadowoleni po pierwszej, zakończonej wynikiem 0:0, połowie spotkania.

 

Wymiana ciosów

Druga część gry zaczęła się... ponownie od szansy Stancu. Uderzenie nożycami zawodnika z numerem 19 minęło jednak w 48. minucie słupek Francuzów w bezpiecznej odległości. Chwilę później kolejny raz piłka trafiła w polu karnym do Giroud, ale tym razem lepszy od gracza Arsenalu był bramkarz Ciprian Tătărușanu. Po raz kolejny golkiper gości błysnął pięć minut później, gdy instynktownie odbił uderzenie Paula Pogby. Niestety dla Rumunii, Tătărușanu nie popisał się w 58. minucie spotkania...

Kolejne już w tym meczu dośrodkowanie Dimiti Payeta z prawej strony boiska leciało w kierunku Oliviera Giroud, ale Tatarusanu wyszedł do zacentrowanej na szósty metr piłki. Jak się po chwili okazało był to błąd, bo silny fizycznie Giroud lekko przepchnął Tătărușanu i uderzeniem głową posłał piłkę do siatki! Publiczność na Stade de France oszalała. Siedem minut później sytuacja zmieniła się jednak jak w kalejdoskopie...

Z pozoru niegroźna sytuacja w polu karnym Trójkolorowych okazała się dla nich zabójcza. Patrice Evra spóźnił się z interwencją i bezsensownie sfaulował Nicolae Stanciu. Sędzia Victor Kassai wahał się przez chwilę czy wskazać na jedenasty metr, ale po chwili postanowił podyktować rzut karny. "Wapno" pewnym uderzeniem wykorzystał Bogdan Stancu, który tym samym zrehabilitował się za zmarnowane wcześniej okazje! Walka o zwycięstwo rozgorzała w 65. minucie na nowo!

 

Cudotwórca Payet

 

Trenerzy posłali w bój rezerwowych, ale żaden z nich nie odmienił oblicza meczu. Dobrych sytuacji z obu stron było jak na lekarstwo, a minuty mijały kibicom reprezentacji Francji w zastraszającym tempie. I wtedy wybiła 89. minuta meczu. Piłka trafiła do Dimitri Payeta, który ułożył ją sobie na 22 metrach od bramki Rumunii i uderzył bez zastanowienia lewą nogą. Niesamowite uderzenie wpadło w samo okienko bramki Tătărușanu, który mógł tylko bezradnie odprowadzić futbolówkę wzrokiem! Cudowny gol dał Francuzom zwycięstwo i trzy punkty! Bohater opuścił jeszcze plac gry tuż przed ostatnim gwizdkiem i został pożegnany owacjami na stojąco!

 

W drugim meczu grupy A Albania zmierzy się w sobotę o 15:00 ze Szwajcarią.


Francja - Rumunia 2:1 (0:0)

 

Bramki: Giroud (58'), Payet (89') - Stancu (65')

 

Francja: Hugo Lloris - Patrice Evra, Laurent Koscielny, Adil Rami, Bacary Sagna - Dimitri Payet (90+2. Moussa Sissoko), Blaise Matuidi, N'Golo Kante, Paul Pogba (77. Anthony Martial) - Olivier Giroud, Antoine Griezmann (66. Kingsley Coman).

 

Rumunia: Ciprian Tatarusanu - Cristian Sapunaru, Vlad Chiriches, Dragos Grigore, Razvan Rat - Adrian Popa (82. Gabriel Torje), Nicolae Stanciu (72. Alexandru Chipciu), Ovidiu Hoban, Mihai Pintilii - Florin Andone (61. Denis Alibec), Bogdan Stancu.

Żółte kartki - Francja: Olivier Giroud. Rumunia: Vlad Chiriches, Razvan Rat, Adrian Popa.

 

Sędzia: Viktor Kassai (Węgry). Widzów 80 000.

A.J., psl, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.