Krzysztof Wanio: Jak patrzysz na rozpoczynające się Euro 2016?

 

Janusz Panasewicz: Myślę, że te mistrzostwa nie wykreują nowego sposobu gry. Nie będziemy również świadkami jakiejś wirtuozerii. Wszyscy o tym wiemy, że piłkarze są po wyczerpującym sezonie, więc będą padały wyniki typu 1:0. Jak to kiedyś było z Grekami, czyli zero z tyłu i jakaś zdobyta bramka. Takich meczów może być wiele, ale też myślę, że może być w związku z tym wiele niespodzianek. Niewiele się mówi o Austrii, a przecież taka Austria, czy choćby Słowacja, mogą fajnie zagrać.

 

Mniej wyeksploatowani i głodni sukcesu, bo taka Hiszpania wydaje się zespołem nasyconym i klubowo i reprezentacyjnie.

 

Niby tak, ale to są przecież mistrzostwa Europy. Będą kibice i będzie wielkie :halo" wokół tego, więc wszyscy będą walczyli. Natomiast patrząc na piłkę ostatnich lat, również na Copa America, gdy piłkarze z Ameryki Południowej, którzy grają w poważnych  klubach i jadą tam po sezonie, to te mecze są różne. Wirtuozerii, jakiegoś szczególnego grania nie za bardzo można tam dostrzec. Jest gra siłowa, dużo fauli...

 

Jak na tym tle widzisz biało-czerwonych? My mamy tę reprezentację taką - powiedziałbym - łamaną. Mamy wielkie gwiazdy, które jeszcze kilkanaście dni temu grały, choćby Grzegorz Krychowiak w finale Ligi Europy. Z drugiej strony są piłkarze z naszej ekstraklasy, w której gra się mniej eksploatacyjnie.

 

To nie będzie łatwe, bo taki Lewandowski rozgrywa sześćdziesiąt meczów w sezonie, a Jędrzejczyk dla odmiany ze trzydzieści. Sztab trenerski musi wtedy podjąć decyzję, jaki rodzaj treningu, jak to zbalansować, żeby tacy piłkarze jakoś między sobą funkcjonowali. Do tego dochodzi spory ubytek, co jakiś czas dowiadujemy się, że drużyny tracą z powodu kontuzji kolejnych graczy. Dla mnie ta lewa strona, ten brak Rybusa to jest bardzo poważna sprawa, zwłaszcza, że oni obaj z Grosickim znakomicie się uzupełniali. To były napastnik, taki skrzydłowy, który może wygrać mecz, będąc obrońcą. Gdy wszystko zaczęło się fajnie układać, przyszła strata Rybusa, strata również Wszołka - młodego, szybkiego gracza. Mimo to trzeba będzie wyjść i wygrywać. Jak się jedzie na mistrzostwa, to nie po to, żeby kombinować, tylko po to, by wygrywać.

 

 

Cała rozmowa w załączonym materiale wideo.