Roman Kołtoń: Francja to Twój trzeci turniej o mistrzostwo Europy. Ale nie widzę siwych włosów na głowie...

 

Łukasz Piszczek: Napierwszy turniej pojechałem w wieku 21 lat, może dlatego, ale cieszę się, że jestem na trzecich mistrzostwach Europy.

 

Taki turniej to coś szczególnego, czy dla Ciebie coś normalnego przy bogatej karierze klubowej?

 

Mistrzostwa Europy to zawsze jednak coś specjalnego w karierze każdego piłkarza. Taka impreza to zawsze jakieś wyzwanie, jednak przy trzecim starcie staram się podejść do tego normalnie.

 

Za pierwszym razem o powołaniu dowiedziałeś się w bardzo specyficznych okolicznościach.

 

Tak, byłem akurat na wakacjach, byłem na liście rezerwowej i zostałem dowołany z wakacji. Byłem akurat na siłowni, gdy zadzwonił telefon i dostałem informację, żeby zgłosić się na reprezentację, która startuje w mistrzostwach Europy.

 

Atutem polskiej reprezentacji na Euro 2016 powinny być skrzydła i tu szczególna rola dla Ciebie, jako dla tego, który potrafi przełamywać rywali.

 

Mamy przygotowaną taktykę na każdy mecz i teraz koncentrujemy się na zespole Irlandii Północnej. Nie będziemy odsłaniać zagadnień taktycznych, ale myślę, że będziemy dobrze przygotowani. Trenerzy cały czas rozpracowują przeciwnika i tę wiedzę nam przekazują. Rywale to nie jest jakiś przypadkowy zespół. Od ponad roku nie przegrali meczu, może w tym czasie nie grali z jakimiś bardzo silnymi drużynami, ale są bardzo solidnym zespołem. To nie będzie łatwe spotkanie, ale jesteśmy na to przygotowani. Jeśli nasza forma dnia będzie się zgadzać, to powinniśmy sobie poradzić z tym zadaniem.

 

Z jakimi marzeniami przyjechałeś do Francji?

 

Przede wszystkim marzę o tym, żeby wyjść z grupy, a potem w meczach fazy pucharowej wszystko jest możliwe. Jeśli będziemy na fali, to - jak mówiłem - wszystko będzie możliwe. Nie chcę tu stawiać żadnych deklaracji, ale naszym celem jest właśnie wyjście z grupy.