Dimitri Payet to idealny przykład na to, że w kilka miesięcy można przeskoczyć przynajmniej kilka poziomów. Można było się zastanawiać, dlaczego tak solidny zawodnik wybrał West Ham United. Jak się okazało Francuz myśli nie tylko na boisku, ale także poza nim. Przenosiny do zespołu środka tabeli Premier League okazały się znakomitym posunięciem, który ukształtował jego przyszłość. A przecież ryzykował sporo, bo spróbujmy wyobrazić sobie, że nie daje tam rady. Czy inny, bogatszy klub zgłosiłby się po niego? Payet jednak wiedział, co robi.

Payet czarował z meczu na mecz, a w jego magiczne zdolności uwierzyli także koledzy z drużyny, którzy wznieśli się na wyżyny swoich umiejętności. Ostatecznie West Ham United zakończył sezon na siódmym miejscu, ale do końca bił się o czwartą lokatę (do Manchesteru City stracił zaledwie trzy oczka). Gwiazdor "Młotów" mógł więc czekać na Euro 2016, co jeszcze do niedawna byłoby nie do wyobrażenia. Marzenia czasami się spełniają.

 

Początki Payeta nie były łatwe. Wychowywał się na malutkiej wysepce Reunion pomiędzy Mauritiusem a Madagaskarem i wcale nie był zdecydowany na piłkę nożną. To był bardziej wpływ ojca, który raz po raz zapisywał syna na wszelkiego rodzaju treningu. W końcu jednak został zauważony, co zaowocowało transferem do Francji. W Le Havre nie dał rady, tęsknił za rodziną i często sprawiał problemy. Po czterech latach wrócił na swoją Wyspę.

Mogło się wydawać, że zmarnował swoją szansę na zaistnienie w wielkiej piłce. Po kolejnych dwóch latach przyszła jednak oferta z Nantes. Już wtedy było widać, że zmienił podejście do życia. Świadczy o tym to, że... pracował w sklepie z ubraniami, a tam musiał być miły dla innych. Taki jest do dzisiaj, a z każdym dniem staje się jeszcze lepszym piłkarzem. Występ z Rumunią dziwi większość kibiców, ale tak naprawdę jego forma nie jest żadną niespodzianką. On poniżej pewnego poziomu nie schodzi od dobrych kilkunastu miesięcy.

I mamy wrażenie, że to dopiero początek jego magii.

Kapitalny występ Payeta w załączonym materiale wideo.