To pierwszy przypadek w historii NBA, kiedy w meczu finałowym dwóch zawodników z jednej drużyny zdobyło po co najmniej 40 punktów. James na swoim koncie zapisał także 16 zbiórek, siedem asyst oraz po trzy bloki i przechwyty. Razem z Irvingiem trafili dziewięć z 15 rzutów za trzy punkty.

 

"Po prostu chcieliśmy przedłużyć swoje szanse na tytuł. Takie było nasze nastawienie. Wiemy, że porażka zakończy rywalizację i na razie staramy się koncentrować na pojedynczych meczach" - powiedział James.

 

"Trzeba mieć na uwadze, że występ na takim poziomie ciężko będzie powtórzyć, ale w czwartek we własnej hali zrobimy wszystko co trzeba by znów wygrać" - dodał Irving.

 

Warriors do spotkania przystąpili bez Draymonda Greena, który został zawieszony przez władze NBA na jeden mecz. W konfrontacji numer cztery 26-letni skrzydłowy dopuścił się czwartego już w tegorocznej fazie play off faulu niesportowego.

 

Mimo jego braku, przez połowę spotkania gospodarze toczyli wyrównaną walkę ze świetnie dysponowanymi Jamesem i Irvingiem. Na przerwę zawodnicy schodzili przy stanie 61:61. W trzeciej kwarcie ich ofensywa jednak się posypała. "Wojownicy" trafili w niej tylko siedem z 24 rzutów. Natomiast w ostatniej odsłonie zdołali zdobyć tylko 13 punktów. W całym meczu ich skuteczność wyniosła 36,4 proc., a Cavaliers trafili 53 proc. rzutów.

 

"Nasze szanse na tytuł wciąż są duże. Po prostu musimy starać się grać w naszym stylu, najlepiej jak potrafimy i wygrać jeszcze jeden mecz" - powiedział Stephen Curry. Rozgrywający Warriors zdobył 25 punktów. Skuteczniejszy był Klay Thompson, który uzyskał 37 punktów.