Do zastrzelenia Jeana Charlesa de Menezes doszło kilkanaście dni po serii zamachów w londyńskim metrze i autobusie 7 lipca 2005 roku. Okazało się, że ofiara nie miała związków z terrorystami. Śmierć Brazylijczyka wywołała fale protestów przeciwko działaniom policji nie tylko w Wielkiej Brytanii, ale też w innych częściach świata, także w Brazylii.

 

Halliday nie odgrywał kluczowej roli w akcji zasadzki i zastrzelenia Charlesa de Menezesa, ale służby bezpieczeństwa Wielkiej Brytanii uznały, że jego podróż do Rio de Janeiro wiąże się ze zbyt dużym ryzykiem i zagrożeniem jego życia.

 

"Chociaż jestem rozczarowany tą decyzją, szanują ją. Wiedziałem o tym od kilkunastu tygodni. Koncertuję się teraz wyłącznie na tym, by jak najlepiej przygotować drużynę do startu w igrzyskach" - powiedział Halliday, który szkoleniowcem został w 2010 roku, gdy odszedł z policji.

 

W atakach w londyńskim metrze i autobusie zginęły 52 osoby, a ponad 700 zostało rannych.