Marcin Feddek: Plan minimum, o którym też mówili piłkarze, został wykonany. Wychodzimy z grupy, czego chcieć więcej?

Zbigniew Boniek: Trzy mecze, zero straconych goli. Dzisiaj troszeczkę słabiej psychicznie, bo wiadomo było, że już mamy awans, co też chłopakom nie pomogło. Zmieniają się mistrzostwa - już się nie gra o to, by zdobywać punkty, tylko żeby nie przegrywać. Każdy mecz musi mieć swoje rozstrzygnięcie. Jesteśmy usatysfakcjonowani. Cieszymy się, że drużyna zdobyła siedem punktów. Mamy cztery dni czasu. Gramy w sobotę ze Szwajcarią i będziemy walczyć jak zawsze.

Ten mecz pokazał to, czego się spodziewaliśmy. Ukraińcy weszli ostro i agresywnie. To też chwała dla zawodników, że podjęli rękawice i nie dali sobie po raz kolejny strzelić gola, a także mieli swoje sytuacje. I znowu wygrywamy po stałym fragmencie gry.

To było ćwiczone na treningu i wyszło znakomicie, co sprawia podwójną satysfakcję. Ukraina robiła to, co my na poprzednich mistrzostwach - trzeci mecz o honor. My te mecze wygrywaliśmy, oni na szczęście nie dali rady. Zagraliśmy mądrze w obronie. Teraz trzeba się zresetować i od jutra myśleć już o następnym meczu.

Możemy być spokojni o napastników? Znowu mieli sytuacje, ale czy w końcu zacznie wpadać?

Miejmy nadzieję, że przyjdzie taki moment. Nie zawsze piłka chce wpaść do bramki. Wiemy, co jest siłą naszej drużyny. To dobry, zgrany kolektyw. Musimy dać z siebie wszystko, by pokonać przeciwników. Tak było i tym razem. Gdy wszedłem do szatni panowała cisza. Zawodnicy byli zmęczeni i zmęczenie odgrywało dzisiaj dużą rolą. Dobra postawa w obronie jednak spowodowała, że Ukraińcy cały czas atakowali, ale nic nam nie zrobili.

 

Cała rozmowa w załączonym materiale wideo.