Losowanie przyszłorocznych mistrzostw świata odbyło się w czwartek w Paryżu. Rywalami Polaków w grupie A będą Rosja, Brazylia, Japonia, Norwegia oraz broniący tytułu Francuzi.

 

„Losowanie było dla nas korzystne. Rosjanie od dawna nie mogą pochwalić się żadnym liczącym osiągnięciem. Nie można lekceważyć Brazylii, ale to również nie jest żadna potęga. Japonii trzeba już teraz przydzielić status outsidera, groźni natomiast mogą być Norwegowie. Skandynawowie nieźle radzili sobie w ostatnich mistrzostwach Europy, w których zajęli czwarte miejsce i pokonali nas 30:28. Uważam jednak, że to Francuzi i my będziemy faworytem tej grupy. Na miejscu gospodarzy, którzy mieli przywilej wybrania rywali, również wskazałbym na grupę A” - zapewnił.

 

Według 133-krotnego reprezentanta Polski najsilniejsza jest grupa B, w której znalazły się Hiszpania, Słowenia, Macedonia, Islandia, Tunezja i Angola. „W tym gronie dostarczycielem punktów będzie Angola, a pozostałe ekipy bić się będą o zajęcie czterech pierwszych premiowanych awansem miejsc” - ocenił.

 

Do grupy C trafiły Niemcy, Chorwacja, Białoruś, Węgry, Chile i Arabia Saudyjska, natomiast w grupie D los skojarzył reprezentacje Kataru, Danii, Szwecji, Egiptu, Bahrajnu i Argentyny.

 

„W grupie C ton rywalizacji powinny nadawać europejskie zespoły. Z kolei moim zdaniem grupa D jest od niej zdecydowanie słabsza i można porównać ją do naszego zestawienia” - stwierdził.

 

Popularny „Siudym” nie ukrywa jednak, że szczegółowa analiza czterech grup i szans poszczególnych drużyn nie ma obecnie, siedem miesięcy przed mistrzostwami, większego sensu.

 

„To jest trochę wróżenie z fusów. Oczywiście niektóre założenia są stałe i można przyjąć, że pewne zespoły nie zejdą poniżej określonego poziomu, a inne nie są w stanie w najbliższym czasie jakiegoś pułapu osiągnąć. Teraz nie wiemy jednak, w jakich składach drużyny zagrają we Francji. Dla kilku teamów przełomowym momentem będą zapewne igrzyska, bo po tej imprezie spora grupa zawodników może zakończyć reprezentacyjną karierę. Większych zmian nie spodziewałbym się tylko w Niemczech, Szwecji i Norwegii, bo akurat te ekipy w znacznej mierze przeszły już pokoleniową transformację” - podsumował srebrny i brązowy medalista mistrzostw świata.

 

Biało-czerwoni mają w dorobku cztery medale MŚ. W 2007 roku wywalczyli srebro, a w 1982, 2009 i w ostatniej edycji w 2015 roku w Katarze stanęli na najniższym stopniu podium.