Kupcewicz: Znowu będę dobrze wspominał Saint-Etienne

Piłka nożna
Kupcewicz: Znowu będę dobrze wspominał Saint-Etienne
fot. PAP/EPA

Janusz Kupcewicz jest przekonany, że w sobotnim meczu 1/8 finału mistrzostw Europy polscy piłkarze pokonają w Saint-Etienne Szwajcarię. „I znowu będę miał okazję, aby dobrze wspominać to miasto” - powiedział były reprezentant biało-czerwonych.

Kupcewicz mieszkał w Saint-Etienne przez dwa lata – od 1983 do 1985 roku. „Pierwszą propozycję wyjazdu do zagranicznego klubu otrzymałem po mistrzostwach świata w Hiszpanii w 1982 roku. Chciał mnie zakontraktować beniaminek włoskiej Serie A, ale piłkarscy działacze uznali że jestem za młody. Faktycznie byłem młody... Nie miałem wtedy 27 lat... Rok później nie czynili już przeszkód, dzięki czemu znalazłem się w AS Saint-Etienne. To był trzeci z najwyższych transferów z polskiej ligi. Za Zbyszka Bońka Juventus zapłacił 1,8 miliona dolarów, Władek Żmuda poszedł do Werony za około 450 tysięcy, a Kupcewicza wyceniono na 300 tysięcy. Jak na ówczesne czasy były to ogromne pieniądze. Wtedy w Polsce zarabiano średnio około 30 dolarów miesięcznie” - wyjaśnił.

Pod względem sportowym nie był to jednak dla niego najlepszy okres. W pierwszym sezonie Kupcewicz grał regularnie, ale drużyna zajęła w Ligue 1 trzecie miejsce od końca i w barażach okazała się gorsza od Racingu Paryż. Na wyjeździe jego zespół zremisował 0:0, ale u siebie przegrał 0:2 i został zdegradowany do Ligue 2.

„Po spadku drużynę przejął mój kolega z reprezentacji Polski Henryk Kasperczak. Nasza banicja trwała tylko rok, ale ja nie miałem większego udziału w awansie. Przyplątała mi się bolesna kontuzja, przeszedłem operację pachwiny i podbrzusza, przez co nie grałem przez osiem miesięcy. A kiedy doszedłem do siebie, występowałem tylko w rezerwach, bo nasz szkoleniowiec nie dał mi szansy zaprezentowania się w pierwszej drużynie. I po dwóch latach spędzonych we Francji przeszedłem, za sprawą Andrzeja Strejlaua, do greckiej Larisy” - przypomniał.

Uczestnik dwóch mistrzostw świata, w Argentynie w 1978 roku, gdzie był rezerwowym, i cztery lata później w Hiszpanii, z wielkim sentymentem wspomina jednak czas spędzony we Francji.

„To był bardzo sympatyczny okres. Saint-Etienne to niezbyt wielkie, ale pełne zieleni i życzliwych mieszkańców miasto położone niedaleko Lyonu. Leży w pagórkowatym terenie i wcześniej miało górniczy charakter, ale we Francji jeszcze przed moim przyjazdem pozamykano kopalnie stawiając na energię uzyskiwaną za sprawą elektrowni atomowych. Za moich czasów nie było tam właściwie Polaków. Większe skupiska Polonii występowały natomiast na północy kraju przy granicy z Belgią, w okolicach Lens i Lille” - dodał.

20-krotny reprezentant Polski podkreśla dysproporcje jakie 33 lata temu dzieliły Polskę i Francję.

„Wyjechałem pod koniec stanu wojennego. Byłem co prawda z Lechem Poznań mistrzem Polski, ale trafiłem, i to pod każdym względem, do innego świata. Kto tego nie przeżył, może mieć problemy ze zrozumieniem ówczesnych realiów. Graliśmy na pięknym stadionie i już wtedy mieliśmy do dyspozycji nie tylko plac treningowy, ale także zadaszone boisko ze sztuczną nawierzchnią. W Polsce o czymś takim nawet nie marzyliśmy” - zauważył.

Były zawodnik Arki Gdynia i Lechii Gdańsk był generalnie pod wielkim wrażeniem komfortu życia Francuzów. „W Saint-Etienne sportowa infrastruktura była znakomita. Po drugiej stronie ulicy w dużym parku znajdował się ogólnodostępny kompleks składający się z 10-12 boisk, z którego mogli korzystać wszyscy mieszkańcy. I naprawdę korzystali. W szok wprawili mnie też w szpitalu. Była to zwykła klinika, a leżałem w dwuosobowym pokoju z kolorowym telewizorem. Po operacji pielęgniarka zapytała mnie, czy nie mam ochoty na małe piwo albo lampkę wina” - dodał.

Zdobywca ostatniej bramki dla biało-czerwonych podczas Mundialu w 1982 roku w wygranym 3:2 meczu o trzecie miejsce z Francją nie ukrywa, że rozważał nawet możliwość pozostania w tym kraju na stałe.

„To była kiedyś dla nas ziemia obiecana. Byłem jednak podatny na kontuzje i z tego względu rozstałem się z AS. Gdybym nie odniósł urazu to kto wie, może teraz nadal mieszkałbym w Saint-Etienne i w sobotę poszedłbym na mecz Polaków ze Szwajcarią. Na pozostanie we Francji zdecydowało się wielu sportowców z mojego pokolenia, nie tylko piłkarze. Chociażby mój przyjaciel, tenisista stołowy Andrzej Jakubowicz. Poza tym można przywołać chociażby Andrzeja Szarmacha, Joachima Marksa, Mariana Szeję, Andrzeja Jarosika, Zbigniewa Guta, Zdzisława Rozborskiego, Henryka Kasperczaka i wielu innych. Coś musi być w tej Francji” - ocenił.

Pochodzący z Olsztyna środkowy pomocnik zapewnia, że AS Saint-Etienne jest najbardziej popularnym klubem we Francji. „Ta drużyna jest niezwykle lubiana i ma wyjątkowo sympatycznych kibiców właściwie w całym kraju. Pamiętam, że na naszych meczach z reguły stadion wypełniony był do ostatniego miejsca” - zaznaczył.

W tym klubie grali też wielcy piłkarze - chwilę przed przyjściem Kupcewicza chociażby słynny holenderski napastnik Johnny Rep, a do tego reprezentanci Francji Michel Platini i Patrick Battiston, a trochę wcześniej, do 1980 roku, Dominique Rocheteau. Ostatni poważniejszy sukces, poza wywalczeniem w 2013 roku Pucharu Ligi Francuskiej, drużyna odniosła w 1981 roku, kiedy została mistrzem kraju.

„Ja miałem okazję grać z bramkarzem Jeanem Castanedą, któremu na mistrzostwach świata strzeliłem gola w spotkaniu o trzecie miejsce oraz znanym kameruńskim napastnikiem Rogerem Millą, z którym się kumplowałem. W zespole był także uczestnik mistrzostw świata w Hiszpanii, obrońca Philippe Mahut, który także zagrał z Polską” - wyliczył.

Pracujący obecnie jako nauczyciel wychowania fizycznego i trener były zawodnik AS nie miał po 1985 roku okazji gościć w Saint-Etienne, ale dzięki polskim piłkarzom w sobotę znowu "pojawi się" w tym mieście i na dawnym stadionie.

„Od dłuższego czasu utrzymuję, że we Francji zdobędziemy medal. Zatem w 1/8 finału pokonamy Szwajcarię, a ja ponownie będę miał okazję, aby dobrze wspominać Saint-Etienne” - podsumował Kupcewicz.

MM, PAP

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze