Podopieczni Adama Nawałki wyszli z grupy z drugiego miejsca. Najpierw pokonali w Nicei Irlandię Północną 1:0, następnie zremisowali w podparyskim Saint-Denis z Niemcami 0:0, a we wtorek wygrali w Marsylii z Ukrainą 1:0. Czego mogą spodziewać się w sobotnim spotkaniu 1/8 finału?

Przede wszystkim tego, że to będzie twardy, męski mecz. Taki, który trzeba będzie wybiegać, mecz walki. Szwajcaria to bardzo solidna i wyrównana drużyna. Posiadająca zawodników grających w wielkich klubach. Złożona z mieszanki europejskiej - tam są Albańczycy i piłkarze z różnych stron kontynentu. To chyba dla nich plus, ten brak schematu. Szwajcarska drużyna ma polot i niemieckie wyrachowanie" - powiedział Koźmiński, wicemistrz olimpijski z Barcelony (1992).

W ekipie Vladimira Petkovica nie brakuje cenionych w Europie piłkarzy. To m.in. bramkarz Yann Sommer, boczni obrońcy Stephan Lichtsteiner i Ricardo Rodriguez, pomocnik Granit Xhaka i skrzydłowy Xherdan Shaqiri.

Myślę, że reprezentacja Szwajcarii jest podobna do naszego zespołu, ale cytowani zawodnicy to, w moim odczuciu, jednak półka niżej niż nasze gwiazdy. Oczywiście na pewno będzie trudno, gramy o 15, to nie sprzyja piłkarzom z północnej Europy - a Polska troszeczkę pod tę część podchodzi - żeby fizycznie wyglądać fantastycznie. Rywale mieli dwa dni odpoczynku więcej, jednak nie chcę, żeby brzmiało to jak alibi. Czeka nas mecz, który ma szansę zapisać się w historii polskiej piłki. A to z kolei zależy tylko od nas i również naszych wielkich gwiazd - podkreślił wiceprezes PZPN.

Polska dotychczas nie straciła we Francji bramki, zaś Szwajcaria tylko jedną - z rzutu karnego w meczu z Rumunią. Niewykluczone więc, że o wyniku sobotniej konfrontacji rozstrzygnie dogrywka, a nawet seria "jedenastek".

Dogrywka jest częścią tej fazy pucharowej. Tak się może wydarzyć, ale zobaczmy, że nasza drużyna w każdym spotkaniu we Francji kreowała kilka okazji bramkowych. Na razie niewiele ich wykorzystaliśmy, natomiast stworzyliśmy chyba osiem-dziewięć, mówię o klarownych sytuacjach. To nie jest mało. Nie boję się więc, że sytuacji nie będzie. Aby przejść dalej, potrzebujemy tych naszych armat z przodu - zakończył Marek Koźmiński.