Mecz ze Szwajcarią wywołał mnóstwo emocji nie tylko wśród kibiców, ale także u piłkarzy. Seria rzutów karnych zawsze jest stresująca i często nawet najbardziej odporni psychicznie zawodnicy na moment tracą kontrolą, posyłając piłkę w trybuny. Tym razem jednak biało- czerwoni pokazali klasę, gdyż strzelili pięć z pięciu jedenastek - i to w jakim stylu! Choć Yann Sommer wyczuwał intencję większości naszych graczy, to nie był w stanie odbić piłki, bo strzały były idealnie wymierzone.

Robert Lewandowski, Arkadiusz Milik, Kamil Glik, Jakub Błaszczykowski oraz Grzegorz Krychowiak - to ci piłkarze wpakowali piłkę do siatki w serii jedenastek. Kto miał być kolejny? Rezerwowy Sławomir Peszko!

- Dobrze, że Krychowiak trafił, bo miałem być następny... - skomentował skrzydłowy Lechii Gdańsk.

Peszko pojawił się na murawie w 104. minucie i chwilę późnej musiał ratować się faulem po sprytnym zagraniu Stephana Lichtsteinera. Prawy obrońca Juventusu, mimo 32. lat na karku, ciężko pracował od pierwszej minuty i był realnym zagrożeniem przez całe spotkanie. - Wiadomo jaki on jest. Musiałem zablokować jego strefę, bo robił tam sporo zamieszania - powiedział.