Aranxta Sanchez Vicario: Wimbledon jest niezwykły, Londyn to miasto tenisa!

Tenis

Aranxta Sanchez Vicario z łezką w oku wspomina swoje występy na Wimbledonie. - Wimbledon to niezwykły turniej – inny niż wszystkie. Dla mnie to miasto tenisa – miejsce emblematyczne. Tradycja, którą czuje sie w Wimbledonie. Niezwykły, najpięknieszy turniej – pamiętam, że byłam bardzo, bardzo blisko wygrania go - mówi w rozmowie z Tomaszem Tomaszewskim.

O związkach hiszpańskiego tenisa z futbolem możnaby napisać książkę. Nie tylko Miguel Angel Nadal zwany Bestią, wujek Rafy był reprezentantem Hiszpani, a także piłkarzem słynnej Barcelony. Także brat Aranxty Sanchez Vicario - Javier, do 14 roku życia marzył o karierze piłkarza katalońskiego klubu. Aranxta to pierwsza w historii Hiszpanka, która wygrała Roland Garros (w wieku 17 lat), przebojem wdzierając się na pierwsze miejsce ranking WTA w czasach, kiedy grały Chris Evert, Martina Navratilowa, Steffi Graff czy Gabriela Sabatini.

TT: Pamiętam kiedy miałaś 16 lat i grałaś na Roland Garrosie z Chris Evert – na korcie numer 1. A ty pamiętasz?

AS: Tak pamiętam doskonale. Ach, to był piękny mecz. Chris Evert zawsze była moją bohaterką. Kiedy byłam małą dziewczynką – ogladałam ją w telewizji. Grać z nią i wygrać taki mecz – tak, to był niezwykły dzień! Po meczu Chris mi pogratulowała...  I powiedziała, że w przyszłości będę numerem 1 na świecie! Takie komplementy dodały mi otuchy. Rok później wygrałam w Paryżu po spektakularnym finale ze Steffi Graff. To był mój pierwszy tytuł Wielkiego Szlema. Stałam sie najmłodszą zwyciężczynią Rolanda Garrosa – i pierwszą Hiszpanką, która wygrywa w Paryżu. Kiedy podniosłam do góry puchar – zaczęłam płakać... Piękne wspomnienia.

I tak zaczęła się pewna historia, bajeczna historia – twoja historia, historia twojej kariery...

Kiedy powiem Wimbledon -  co ci przychodzi na myśl?

Wimbledon – hmmm – pamiętam dwa finały w których grałam. Dwa razy przegrywałam w finale ze Steffi Graff.  Jeden tych finałów rozegrany był w trzech setach. Długi mecz – 3 godziny i 15 minut.  Gem przy stanie 5:5 w secie trzecim trwał 29 minut! Ta która go wygrała – wygrywała mecz. To było jasne. Tym razem przegrałam. Ale Wimbledon to niezwykły turniej – inny niż wszystkie. Dla mnie to miasto tenisa – miejsce emblematyczne. Tradycja, którą czuje sie w Wimbledonie. Niezwykły, najpięknieszy turniej  – pamiętam, że byłam bardzo, bardzo blisko wygrania go...

Byłaś blisko, to prawda. Conchita Martinez wygrała później Wimbledon. Twój tenis nie był idealny na trawę. Ale grałaś bardzo mądrze, umiałaś wykorzystywać swoje atuty...

To prawda, potrafiłam urozmaicać grę, miałam mocna psychikę, myślę... Grałam agresywnie, mieszałam, nie grałam dwóch piłek tak samo. Mogłam grać ofensywnie, defensywnie, grać serwis wolej... Z głębi kortu, także funkcjonował dropszot... Slajs. To była pewna kombinacja uderzeń, niewygodna dla rywalek. Dlatego byłam numerem 1 na świecie – to była moja epoka...

Teraz tenis się zmienił. Minęły lata. Jaka jest twoja refleksja jeśli chodzi o tenis współczesny?

Tak, tenis się zmienił. Obecnie gra się bardzo mocno. Tenisistki są wysokie, umięśnione... Z nowymi rakietami, nowymi naciągami gra sie jeszcze szybciej. Faworytką jest wciąż Serena Williams. Jest duża różnica pomiedzy nią, a innymi tenisistkami. Ale trwa walka o pozycję numer 1, 2 3, 4... Brak może trochę wśród młodych tej różnorodności. Takie czasy, tenis jest jednostronny...

My mamy Agnieszkę Radwańską...

Tak, myślę, że Radwańska to jedyna, która gra tenis urozmaicony. Gra slajsem, gra skróty, chodzi do siatki... Ma niesamowita rękę... Jest także bardzo szybka. Czyta świetnie grę.

Aranxta, co robisz dzisiaj? Gdzie mieszkasz?

Mieszkam w Stanach, na Florydzie, w Miami. Komentuję tenis w telewizji, gram w Legendach... I jestem Ambasadorem Longines. A także jestem mamą... Mam dwoje dzieci.

Tomasz Tomaszewski, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze