Messi natychmiast po porażce w finale Copa America z reprezentacją Chile (0:0 i 2:4 w karnych) zadecydował o przerwaniu gry w reprezentacji Albicelestes. Już na lotnisku w Buenos Aires pojawili się kibice z transparentami, na których błagano go o zmianę decyzji: "Messi, nie możesz odejść!", czy też "Nie mamy tego, na co zasługujesz, ale proszę, zostań".

Głos w tej sprawie zabrał Diego Maradona, mistrz świata z 1986 roku, oraz obok Messiego najlepszy piłkarz w historii argentyńskiej piłki.

- Messi musi pozostać w drużynie narodowej. To jeszcze nie koniec. Za dwa lata może być przecież w formie i zostać mistrzem świata. Chcę z nim o tym porozmawiać oraz walczyć ze wszystkimi krytykami, by zostawili go w spokoju - powiedział legendarny gracz m.in. Barcelony i Napoli.

O tym jak ważna jest to sprawa dla tego południowoamerykańskiego kraju, niech świadczy fakt interwencji głowy państwa. Prezydent Argentyny, Mauricio Macri, miał rozmawiać telefonicznie z gwiazdą Barcelony. Przekazał mu, jak bardzo jest dumny z gry i wyników zespołu i doradził mu, by nie słuchać krytyków. Były prezydent klubu Boca Juniors zamieścił również wpis na Twitterze.

- Mam nadzieję, że radość z oglądania najlepszego na świecie, będzie wciąż trwać przez wiele lat - napisał Macri, dodając również hashtag #NoTeVayasLio ("Nie odchodź, Lio").

Messi zadebiutował w reprezentacji Argentyny 17 sierpnia 2005 roku meczem z Węgrami (2:1). Wtedy również otrzymał swoją pierwszą czerwoną kartkę. Łącznie rozegrał 113 spotkań w barwach Albicelestes, strzelając w nich 55 bramek. Z reprezentacją został wicemistrzem świata w 2014 oraz trzykrotnie zajął drugie miejsce w Copa America.